Udało się! Mecz Polska vs Argentyna kończy się naszą porażką, ale dzięki lepszemu bilansowi bramek „Biało-czerwoni” pierwszy raz od 36 lat zagrają w fazie pucharowej mistrzostw świata. Historyczny wyczyn naszej reprezentacji i Wojciech Szczęsnego, dzięki któremu udało się awansować. Szczęsny wyrównał osiągnięcie Jana Tomaszewskiego z 1974 roku i obronił dwa rzuty karne na mundialu.
Przed pierwszym gwizdkiem emocje sięgały zenitu. Polska vs Argentyna – to spotkanie było kluczowe w zasadzie dla wyglądu całej grupy. Przed ostatnią kolejką każda reprezentacja z grupy C miała szanse na awans. Dla nas najważniejsze było oczywiście starcie „Biało-czerwonych” z drużyną „Albiceleste”. Mecz zakończył się dla nas porażką, ale pomimo niekorzystnego wyniku i tak awansowaliśmy. Ciągłe ataki Argentyny przysparzały wszystkich kibiców reprezentacji Polski o palpitację serca, ale ostatecznie wszystko zakończyło się szczęśliwie.
Wojciech Szczęsny najlepszym bramkarzem mundialu
Na obecnym etapie mistrzostw świata nietrudno jest wytypować najlepszego golkipera turnieju. Jest nim oczywiście Wojciech Szczęsny. Szczęsny swoją dyspozycją rzucił na kolana nawet największych krytyków i udowodnił, że jest on czołowym bramkarzem w Europie. Od początku mundialu był naszym liderem i potwierdzał to w każdym spotkaniu.
W starciu z Meksykiem miał stosunkowo mało do roboty, ale i tak udało mu się zachować czyste konto. Obronił kilka mniej groźnych strzałów i posyłał wiele piłek za linię obrony przeciwnika. Był to w jego wykonaniu dobry występ, ale to, co najlepsze, miało dopiero nadejść.
W kolejnych dwóch starciach Wojciech Szczęsny skradł serca kibiców. Najpierw był bohaterem zwycięstwa nad Arabią Saudyjską. W meczu z „Zielonymi Sokołami” polski golkiper miał wiele bardzo solidnych interwencji. W pamięci kibiców na długie lata pozostanie jednak jego interwencja przy rzucie karnym. Szczęsny znakomicie wyczuł strzelca, a co więcej, obronił również dobitkę.
Prawdziwa eksplozja miała miejsce w dzisiejszym starciu z Argentyną. W tym meczu Szczęsny nie mógł sobie pozwolić nawet na chwilę odpoczynku. Reprezentacja „Albiceleste” atakowała już od pierwszych minut i pomimo solidnej gry naszej obrony w pierwszej części spotkania Wojciech i tak musiał stanąć na wysokości zadania. Najbardziej emocjonującym momentem była obrona rzutu karnego. Polski bramkarz kolejny raz nie dał się pokonać z 11 metrów, a tym razem zatrzymał wielkiego Leo Messiego. Szczęsny tym wyczynem nawiązał do 1974 roku i interwencji Jana Tomaszewskiego, który obronił rzuty karne w starciach z NRD i Szwecją.











