Inter Mediolan w szlagierowym spotkaniu grupy A pokonał Tottenham Hotspur 4:3. W kolejnym meczu tej grupy Twente Enschede zremisowało z Werderem Brema 1:1.
Inter Mediolan – Tottenham Hotspur 4:3
Spotkanie na szczycie grupy A było jednym z najciekawszych pojedynków środowego wieczoru. Zmierzyli się w nim dwaj faworyci do awansu, mający do tej pory na swoim koncie po cztery punkty – Inter Mediolan i Tottenham Londyn. Więcej powodów do radości mają Włosi, którzy odprawili z kwitkiem swoich rywali.

Kibice zgromadzeni na San Siro na otwarcie wyniku nie musieli długo czekać, gdyż już po 120. sekundach piłkarze Interu celebrowali zdobycie bramki. Efektownie do środka zbiegł Coutinho, po czym podał do Samuela Eto’o, a Kameruńczyk przytomnie odegrał na skrzydło do wbiegającego w pole karne Zanettiego. Argentyńczyk zachował się jak rasowy snajper, posyłając piłkę technicznym strzałem obok bramkarza.
Fantastyczny początek nie spowodował, że obrońcy tytułu przestali atakować. Wręcz przeciwnie – w 8. minucie kapitalne podanie do Biabiany’ego posłał Sneijder. Będący w sytuacji sam na sam młody Francuz, podciął piłkę nad golkiperem Tottenhamu. Bezradny Gomes zahaczył 22-latka, co zauważył arbiter, który wskazał na „wapno” i wyciągnął czerwony kartonik. Do „jedenastki” podszedł Samuel Eto’o. Kameruńczyk pewnym strzałem w górny róg pokonał bramkarza drużyny gości.
Gospodarze, widząc załamanie rywala, dalej forsował tempo. Na efekty znów nie trzeba było długo czekać – zespołową akcję Interu płaskim strzałem sprzed pola karnego zakończył Stanković. Carlo Cudicini nie miał nic do powiedzenia przy tym strzale, dlatego bezradnie odprowadził piłkę wzrokiem. Mediolańczycy w kwadrans rozgromili swojego rywala.
Tottenham zamiast podnieść się z kolan, ułożył się w pozycji leżącej. Gospodarze nadal mieli inicjatywę, choć nie atakowali już tak zaciekle jak w pierwszych piętnastu minutach. Zdołali jednak jeszcze przed przerwą podwyższyć wynik za sprawą Samuela Eto’o w 35. minucie, dla którego był to drugi gol w tym spotkaniu.
Rozzłoszczeni Anglicy wyszli na drugą połowę niezwykle zmotywowani. Inter prowadził grę, goście upatrywali zaś szans w kontratakach. Opłaciło się – w 51. minucie na przebój poszedł Bale. Walijczyk przebiegł z piłką niemal całe boisko, po czym pokonał płaskim strzałem Julio Cesara.
W miarę upływu czasu zawodnicy opadli z sił. Każdy atak z obu stron był wyprowadzany bez zaangażowania i determinacji. Bardzo dobre zawody rozgrywał Coutinho, którego wszędzie było pełno – młody zawodnik nie bał się odważnych dryblingów i niekonwencjonalnych zagrań.
Sympatycy futbolu zgromadzeni na San Siro byli w końcówce świadkami niesamowitych emocji. Najpierw w przedostatniej minucie meczu kopię akcji z 51. minuty przeprowadził Gareth Bale. Walijczyk znów poszedł lewą flanką na przebój i znów zakończył indywidualną akcję płaskim strzałem po długim rogu. Julio Cezar nie miał przy tym strzale nic do powiedzenia.










