Aston Villa i Chelsea Londyn to kolejne dwie drużyny, które zagrają w półfinale najstarszego trofeum na świecie, czyli Pucharu Anglii.
Na Madejski Stadium Reading gościło ekipę Aston Villi. Broniący się przed spadkiem do League One gospodarze sprawili już w tych rozgrywkach niemałą sensację, eliminując Liverpool. Podopieczni Martina O’Neilla nie mogli popełnić tego samego błędu i do spotkania z pierwszoligowcem przystąpili w prawie najmocniejszym składzie. Reading już od początku spotkania postawiło wysoką poprzeczkę przeciwnikowi z Premiership. W 27. minucie Shane Long wykorzystał zamieszanie w polu karnym „Villans” i z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy było już 2:0 dla Reading i ponownie na listę strzelców wpisał się Long, który wykorzystał podanie Jimmy’ego Kebe.Do przerwy na Madejski Stadium pachniało sensacją.

Jednak Martin O’Neill mocno wstrząsnął swoim zespołem w szatni, gdyż od początku drugiej części spotkania rzucił się do odrabiania strat. Bramkę kontaktową w 47. minucie zdobył Ashley Young, wykorzystując podanie Carlosa Cuellara. Dalsza część to już indywidualny popis strzelecki Johna Carewa, który popisał się klasycznym hattrickiem (bramki w jednej połowie nieprzerwane golem kolegi lub przeciwnika). Cztery minuty po trafieniu Younga Norweg zdobył bramkę wyrównującą. Sześć minut później wyprowadził „Villans” na prowadzenie, a ostateczny cios zadał w doliczonym czasie gry, gdy skutecznie wykorzystał rzut karny. Aston Villa pokazała świetny futbol w drugiej połowie i zasłużenie awansowała do półfinału.
W drugim spotkaniu Chelsea na Stamford Bridge gościła ekipę ze Stoke. Londyńczykom w tych rozgrywkach dopisuje szczęście do łatwych rywali i bezproblemowo awansowali do ćwierćfinału, ogrywając ostatnio Cardiff City. Ich rywale ze Stoke w poprzedniej rundzie niespodziewanie wyeliminowali naszpikowany gwiazdami Manchester City i teraz mieli chrapkę na awans do półfinału. Obrońcy tytułu nie zamierzali popełniać błędu „Citizens” i od początku narzucili swoje tempo gry. Jednak przez długi czas nie potrafili zdobyć bramki, a popis nieskuteczności dawali Nicolas Anelka i Dider Drogba. Dopiero w 35. minucie obu napastników londyńskiego zespołu wyręczył Frank Lampard.
Druga połowa również przebiegała pod dyktando „The Blues”. W 67. minucie podwyższył wynik mający bardzo trudny okres w swoim życiu osobistym i zawodowym John Terry. Stoke stać było na parę groźnych okazji, jednak nie udało mu się pokonać dobrze dysponowanego w tym dniu Hilario. Chelsea pewnie i zasłużenie awansowała do półfinału, a bramki zdobyły dwie ikony tego klubu – Frank Lampard i Jonh Terry.











