Niedosyt – tak można jednym słowem określić to, co czują fani PSG po spotkaniu z Lorient. Stadion wypełniony do ostatniego miejsca, głowy zaś przepełnione nadziejami na zwycięstwo. Jednak „Ibra” i spółka nie dali rady zdobyć trzech punktów, skończyło się na remisie 2:2.
Zaczęło się od wrzawy na Parc des Princes oraz szybko zdobytej bramki przez Lorient. Już w 3. minucie spotkania goście za sprawą samobójczej bramki Maxwella wyszli na prowadzenie i zawodnicy PSG musieli gonić wynik. Częściej przy piłce utrzymywali się paryżanie. Wszystko ładnie wyglądało, gdy piłka chodziła od nogi do nogi zawodników linii obrony, brakowało jednak dobrych akcji w ofensywie. Brak pomysłu? Być może, bo większość akcji opierała się na długiej piłce zagranej do przodu przez jednego z pomocników i nawet jeśli któryś z graczy ofensywnych doszedł do podania, to nie kończyło się to bramką. Lorient tymczasem czekał na okazje do kontry, a tych parę było. Jedna z nich zakończyła się kolejnym golem dla gości. W ostatniej minucie doliczonego czasu pierwszej części spotkania bardzo dobrze zachował się Aliadiere, który kapitalnie wszedł w obronę PSG i z zimną krwią pokonał Doucheza 0:2.

Wielu kibiców zwątpiło, uważało drugą połowę za czystą formalność, tak jednak nie było. Ancelotti w odpowiedni sposób zmotywował swoich zawodników i po przerwie oglądaliśmy odmienione PSG. Pierwsza dobra okazja nadeszła bardzo szybko, już w 48. minucie przed szansą stanął Ibrahimović, jednak po jego strzale głową piłka minęła bramkę. Niecałe dwie minuty później kolejna kapitalna sytuacja – Menez wrzuca, „Ibra” przyjmuje i odgrywa do Lavezziego, który niestety strzałem z pięciu metrów nie pokonał Audarda. Cztery minuty spokojnej i następna „setka”. Rozpędzony Lavezzi podał piłkę do byłego gracza Milanu, jednak piłka trafiła w słupek.
W 58. minucie dwóch zmian dokonał Carlo Ancelotti, w miejsce Bodmera wszedł Nene, Verrattiego zastąpił zaś Matuidi. Brazylijski zawodnik już pięć minut po wejściu popisał się bardzo dobrym podaniem do Ibrahimovicia, który przyjął piłkę na klatkę i pokonał bramkarza Lorient.
Tuż po bramce PSG znowu stworzyło stuprocentową sytuację. „Ibra” podał do Lavezziego, Lavezzi do Meneza, lecz ten znów chybił. Paryż w drugiej połowie grał bardzo dobrą piłkę, brakowało jedynie skuteczności. Na siedem minut przed końcem spotkania gospodarze mieli dwie kolejne okazje: najpierw pokonać golkipera gości próbował Gameiro, potem Ibrahimović, wynik wciąż jednak nie ulegał zmianie. Na dwie minuty przed końcem w polu karnym faulowany był Blaise Matuidi, sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł szwedzki napastnik, po długim oczekiwaniu na gwizdek sędziego strzał Zlatana zakończył się golem, który ustalił wynik meczu na 2:2.
Relacja udostępniona przez portal











