Stade de Reims pokonało na własnym obiekcie obecnego mistrza Francji aż 3:1 i podwyższyło swoją zdobycz do siedmiu oczek. Natomiast Montpellier Herault po dzisiejszej porażce pozostanie z czterema punktami na siódmym od końca miejscu w tabeli.
Początek meczu okazał się bardzo nerwowy, gdyż obie ekipy próbowały zdobyć komplet punktów. Szczególnie do tego celu dążyła ekipa gości, którzy niespodziewanie po pięciu kolejkach zajmują jedną z ostatnich lokat. Już kilka sekund po gwizdku atakować próbował Belhanda, który świetnie się przedarł pod pole karne, ale jego podanie zostało szybko zablokowane. W 6. minucie doczekaliśmy się przewidzianej odpowiedzi ze strony Stade de Reims. Tym razem Fauvergue szukał dobrej pozycji do oddania strzału, ale defensorzy rywala nie dali za wygraną. Chwilę później świetnym podaniem na dobieg popisał się Herrera. Do futbolówki dobiegł Ait-Fana, jednak jego dośrodkowanie świetnie przeczytał golkiper. W 14. minucie szczęścia z dystansu próbował Diego, ale na posterunku bezbłędnie zachował się Jourdren.
W 17. minucie Devaux uderzył piłkę z rzutu wolnego, ta po interwencji obrońców wylądowała w okolicach 11. metra, ale dobiegający do niej Mandi został w ostatniej chwili powstrzymany przez bramkarza. Kilka minut później Souare dośrodkował w pole karne rywala, tam Fauvergue świetnie znalazł sobie wolną pozycję, ale nie potrafił wykorzystać znakomitej akcji kolegów. Kolejną dobrą sytuację rajdem po prawej stronie stworzył Bocaly. Jego podanie na 35. metr strzałem zakończył Estrada bez większego rezultatu. 38. minuta należała już jednak do gospodarzy. W kontrataku lewą stroną pobiegł Diego i szybkim ruchem wszedł w obręb pola karnego, nie pozostawiając szans Jourdrenowi. Wówczas było 1:0, a wynik do końca pierwszej połowy nie uległ już zmianie.
W przerwie meczu nie doczekaliśmy się żadnych zmian w obydwu ekipach. Dwie minuty po gwizdku Bocaly zacentrował z lewej strony boiska wprost na głowę Fauvergue, jednak ten nie sięgnął futbolówki. W 55. minucie Cabella świetnie minął dwóch rywali, wyszedł na wolną pozycję i z ośmiu metrów wpakował piłkę do bramki bezradnego Agassa. Ten zawodnik dopiero kilka sekund wcześniej wszedł na boisko. Kolejne minuty były jedynie nudnym prowadzeniem piłki od bramki do bramki. Obie drużyny tak naprawdę nie wiedziały, jak sprostać rywalowi i zdobyć upragnioną bramkę. Dopiero w 70. minucie stadion ponownie oszalał. Świetną okazję stworzyli Hilton i Congre, a jej efekt musiał tylko wykorzystać Glombard. Kiedy wydawało się, że rezultat meczu się już nie zmieni, Courtet po podaniu Glombarda znalazł się sam na sam z golkiperem i bez problemu pokonał niepewnego Jourdrena.










