AS Monaco pokonało 3:0 na wyjeździe OGC Nice w meczu 16. kolejki Ligue 1. Pod nieobecność Radamela Falcao rolę strzelców bramek przejęli James Rodriguez, Emanuel Riviere i Lucas Ocampos. Dla piłkarzy z księstwa jest to już trzecie z rzędu zwycięstwo w L1.
Beniaminek z Monaco udał się w niedaleką podróż do Nicei, aby zmierzyć się w 16. kolejce Ligue 1 z rewelacją poprzedniego sezonu. Faworytem meczu była drużyna gości, zwłaszcza, że podopieczni Claude’a Puela są ostatnio w fatalnej dyspozycji. Jednak czy jest lepszy moment na przełamanie niż zwycięstwo w derbach Riwiery francuskiej?

Spotkanie rozpoczęło się od wysokiego pressingu zawodników AS Monaco, którzy zepchnęli szybko zespół Nicei do defensywy. A to, że jest ona nieszczelna od kilku meczów szybko przełożyło się na zdobycz bramkową dla piłkarzy Claudio Ranieriego. Już w 5. minucie Moutinho zagrał piłkę prostopadłą do będącego w fantastycznej formie Rodrigueza, który ładnym, techniczny strzałem w długi róg umieścił futbolówkę w siatce. Piłkarze Nice starali się szybko zareagować, ale nie potrafili kompletnie poradzić sobie z bardzo agresywnie grającymi rywalami. Z kolei ci chcieli wykorzystać niemoc gospodarzy i konsekwentnie realizowali założenia, które sobie wyznaczyli przed zawodami.
W 23. minucie długo i cierpliwie budowana akcja ofensywna Monaco przyniosła drugą bramkę. Obbadi zagrał w boczny sektor boiska do młodziutkiego Martiala, który doskonale dośrodkował na głowę Riviere’a, a ten umieścił piłkę po raz drugi w bramce Veronese. W 38. minucie powinno być już 3:0, ale Riviere zamiast najprostszym sposobem posłać futbolówkę do siatki, starał się finezyjnie przelobować bramkarza gospodarzy. Efekt? Piłka powędrował nad poprzeczką. Do końca pierwszej połowy nic się już nie zmieniło i na przerwę zawodnicy schodzili do szatni przy dwubramkowym prowadzeniu gości.
Po raz kolejny brak kontuzjowanego Radamela Falcao nie był widoczny, a grą AS Monaco doskonale kierowali Rodriguez i Riviere. I to właśnie oni mieli kolejne sytuacje na zmianę wyniku. Tylko niedokładność Kolumbijczyka i Francuza pozwalała nadal myśleć o korzystnym rezultacie piłkarzom i kibicom Nicei. Jednak poczynania gospodarzy w kolejnych minutach spotkania nie napawały optymizmem i nadal to AS Monaco spokojnie prowadziło grę.
Goście mający pozytywny rezultat nastawili się na kontrataki, które raz po raz tworzyły zamieszanie pod bramką miejscowych. Po jednym z nich Rodriguez ponownie mógł wpisać się na listę strzelców, ale tym razem Veronese poradził sobie, łapiąc piłkę na raty. Kolumbijczyk mógł, jeśli byłby skuteczniejszy, ustrzelić w tym meczu hat-tricka, ale w 77. minucie po raz kolejny fatalnie przestrzelił, a chwilę później opuścił boisko. Bezradność podopiecznych Claude’a Puela rzucała się bardzo w oczy i końcówka meczu przebiegała przy wychodzących ze stadionu kibicach. Gwoździa do trumny piłkarzy Nice przybił Ocampos, który w 89. minucie strzelił trzecią bramkę po dwójkowej akcji z Germainem.










