Po opuszczeniu T-Mobile Ekstraklasy przez Miroslava Radovicia pod koniec lutego trudno jest wskazać największą gwiazdę naszej ligi. Problem ten nie istnieje natomiast, gdy przyjdzie nam odpowiedzieć na pytanie: kto może opuścić ją już za chwilę i przejść do mocnego zagranicznego klubu? Odpowiedź jest prosta — Ondrej Duda.
Słowacki pomocnik, który może występować także na szpicy, rozwinął swój wielki talent pod skrzydłami Henninga Berga błyskawicznie. Widać doskonale, że metody treningowe Norwega pasują Ondrejowi jak mało któremu zawodnikowi Legii, choć czasami obaj panowie mają sobie sporo do powiedzenia i nie zawsze są to miłe słowa. Tak było kilka dni temu, gdy były gracz Manchesteru United w jednym z wywiadów dość krytycznie wypowiedział się o złym, jego zdaniem, zachowaniu swego podopiecznego podczas sobotniego meczu przeciwko Lechii, w którym to Słowak już w 39. minucie gry otrzymał czerwoną kartkę za niebezpieczny faul na obrońcy „Zielonych”, Grzegorzu Wojtkowiaku. Duda wyprostowaną nogą zaatakował piszczel Polaka i natychmiast wyleciał z boiska. Kara wymierzona utalentowanemu piłkarzowi warszawskiego teamu nie podlegała dyskusji, a wiadome było również to, że Komisja Ligi zawiesi go na kilka następnych spotkań.
Na nieszczęście dla „Wojskowych” ich zawodnik został wykluczony z udziału w dwóch następnych meczach, ale nie będzie mógł wziąć udziału także w starciu przeciwko Pogoni Szczecin (29 kwietnia), gdyż przed otrzymaniem czerwonego kartonika w sobotę wcześniej zdążył zobaczyć także żółty. Było to już czwarte upomnienie Słowaka w bieżącym sezonie, a fakt ten, zgodnie z regulaminem T-ME, wyklucza takiego delikwenta z udziału w kolejnym meczu jego drużyny. Duda nie zagra zatem ze wspomnianą Pogonią, ale też Zawiszą w nadchodzący weekend oraz Ruchem tydzień później. Trener Berg będzie mógł skorzystać z usług 20-latka dopiero 2 maja, gdy Legia mierzyć się będzie na Stadionie Narodowym z Lechem Poznań o Puchar Polski.
Czy powrót Dudy na finałowe starcie z „Kolejorzem” ma dla mistrzów kraju jakieś znaczenie? Oczywiście, i to ogromne. Tak jak już wspomniałem na wstępie, Ondrej nie jest tylko „jakimś tam” grajkiem, ale najbardziej utalentowanym młodym zawodnikiem nad Wisłą. Próżno szukać drugiego tak dobrze wyszkolonego zawodnika (może jedynie Semir Stilić przewyższa Słowaka pod tym względem, ale on już młody nie jest), który potrafi z dużą łatwością radzić sobie na kilku boiskowych pozycjach. Smykałkę do gry kombinacyjnej u Dudy mieliśmy okazję zaobserwować całkiem niedawno, bo w jesiennych meczach „Elki” na arenie europejskiej, gdy wraz z Radoviciem potrafili rozmontować defensywę Trabzonsporu, Lokeren czy Metalista Charków. Dorobek słowackiego pomocnika w Lidze Europy 2014/2015 to 713 minut spędzonych na murawie i trzy zdobyte bramki. Statystyki Dudy może nie są oszałamiające, ale jego gra przed odniesieniem kontuzji podczas jednego z zimowych sparingów była naprawdę świetna.












