Dziw bierze, że aż pięć sezonów kibice z Estadio Santiago Bernabeu musieli czekać, by ich ulubieńcy ponownie okazali się najlepsi w LaLiga. Przewaga osiągnięta w tych rozgrywkach przez podopiecznych Zinedine’a Zidane’a nie była aż tak okazała jak pięć lat wcześniej, ale wystarczyła, by zepchnąć z tronu odwiecznego rywala – Barcelonę. „Królewscy” rozegrali bardzo dobry sezon, ale podobnie jak Duma Katalonii nie wystrzegli się wpadek w zakończonych rozgrywkach. Piłkarscy eksperci krytykowali graczy Realu, wróżąc im szybkie odpadnięcie z Champions League. Stało się jednak inaczej i zawodnicy francuskiego trenera w meczach półfinałowych, przez wielu uznawanych za przedwczesny finał, nie bez trudu, ale skutecznie rozprawili się z zawsze mocnym Bayernem Monachium.
Skromne zbrojenia na wagę złota
Najważniejszą postacią, która pojawiła się w Madrycie przed rozpoczęciem sezonu, był Hiszpan sprowadzony z Juventusu – Alvaro Morata. Pierwotnie miał on być jedynie zmiennikiem dla tercetu BBC, ale przy kontuzji Garetha Bale’a, drobnych urazach Cristiano Ronaldo czy słabszej dyspozycji Karima Benzemy stał się ważnym ogniwem w ekipie francuskiego szkoleniowca. Nie wiem, czy można go nazwać jokerem, ale 20 bramek i sześć asyst we wszystkich rozgrywkach, zazwyczaj w roli gracza wchodzącego z ławki, wygląda naprawdę dobrze! Z pewnością 30 milionów €, które włodarze „Galacticos” wydali na transfer Moraty, okaże się w przyszłości dobrą inwestycją.
Ronaldo najsłabszy od 9 lat!
Co ciekawe, zdobywca Złotej Piłki za 2016 rok ma za sobą najgorszy (!) pod względem indywidualnych statystyk sezon w hiszpańskiej lidze! Pomimo słabszej formy i tak był najlepszym strzelcem swojej drużyny. Z tego wynika, że sukces „Królewskich” tym razem miał wielu ojców. Za zdobywanie bramek wzięli się także defensorzy. Dla przykładu obrońca i kapitan Realu – Sergio „90+” Ramos – zdobył w LaLiga aż siedem bramek. Mimo gorszej dyspozycji najgroźniejszego zawodnika, jakim bez wątpienia jest „CR7”, podopieczni Zidane’a zdobyli 106 goli, co daje im świetną średnią 2,78 bramki na mecz. To trzeci wynik w pięciu czołowych europejskich ligach (za FC Barcelona i AS Monaco). Zespół z Estadio Santiago Bernabeu, podobnie jak mistrzowie Francji, tylko trzykrotnie uznawał wyższość rywali w lidze w zakończonym sezonie.
Real w podwójnej koronie?
Dla piłkarzy z Madrytu zakończyły się ligowe zmagania. Najważniejszy mecz sezonu jednak dopiero przed nimi. Finał Champions League „Królewscy” zagrają 3 czerwca z Juventusem, który zapewnił sobie szóste z rzędu mistrzostwo Włoch. Ronaldo i spółkę czeka jednak bardzo trudne zadanie. „Stara Dama” jest ostatnio w wybornej formie, a w półfinale europejskich rozgrywek pokonała rewelację sezonu – AS Monaco z Kamilem Glikiem w składzie. Obie ekipy marzą więc o zdobyciu podwójnej korony. Bukmacherzy za minimalnego faworyta meczu finałowego uważają jednak Hiszpanów. Cel, jaki do zrealizowania ma drużyna „Zizou”, jest jasny – zdobycie drugi raz z rzędu Ligi Mistrzów.











