Lille OSC przegrało przed własną publicznością z Montpellier HSC (0:1) i po dwóch kolejkach ma zaledwie jeden punkt. Jedynego gola w tym meczu strzelił w 70. minucie Olivier Giroud.
Mecz Lille – Montpellier zapowiadał się bardzo ciekawie. Co prawda goście skończyli poprzedni sezon w drugiej części tabeli, ale nie raz już pokazali, że lubią grać przeciwko drużynom z czołówki.
W wyjściowej jedenastce mistrzów Francji znalazło się miejsce dla Ludovica Obraniaka, który skorzystał z drobnego urazu Payeta.
Od pierwszych minut „Les Dogues” zepchnęli gości do obrony. Wysokie tempo, jakie narzucili podopieczni Garcii, sprawiło, że defensorzy Montpellier popełniali proste błędy. Pierwszą klarowną okazję Lille miało w 10. minucie, kiedy to Moussa Sow znalazł się w sytuacji sam na sam z Laurentem Pionnierem, ale golkiper przyjezdnych skrócił kąt i udanie interweniował przy strzale Senegalczyka.
Chwilę później, po kilku efektownych zagraniach, w polu karnym Montpellier znalazł się Florent Balmont, ale i on musiał uznać wyższość Pionniera.
W 16. minucie pierwszy raz do interwencji został zmuszony Landreau. Z okolic 25. metra na bramkę gospodarzy mocno uderzył Geoffrey Dernis, ale golkiper mistrzów Francji popisał się znakomitą paradą.
Trzy minuty później w polu karnym do parteru sprowadzony został Hazard, ale gwizdek pana Buqueta nie wydał żadnego odgłosu.
Z czasem drużyna Montpellier grała coraz śmielej, ale nie potrafiła przedostać się przez dobrze zorganizowaną defensywę „Les Dogues”.
W 32. minucie goście z Langwedocji po raz pierwszy mieli okazję z ataku pozycyjnego, lecz ani Dernis, ani Utaka nie potrafili zaskoczyć Mickaela Landreau.
Końcówka pierwszej połowy należała do gospodarzy, jednak zawodnicy z Flandrii mimo dominacji w środkowej strefie nie potrafili przedostać się pod bramkę Pionniera.
W doliczonym czasie gry pomocnicy Lille wymienili kilka podań na jeden kontakt, a uśpieni obrońcy „La Paillade” nie zauważyli dobrze ustawionego Francka Berii, ale na szczęście dla gości 28-letni Francuz fatalnie spudłował.
Po pierwszej połowie na tablicy widniał bezbramkowy remis, ale piłkarze Rudego Garcii zasługiwali na choćby jedną bramkę.
Początek drugiej odsłony meczu wyglądał podobnie jak cała pierwsza połowa. Lille miało przewagę, ale nie potrafiło tego wykorzystać. Co jakiś czas goście próbowali kontrować, ale dobrze spisywali się defensorzy „Les Dogues”.
W 51. minucie sędzia tego meczu podjął kolejną kontrowersyjną decyzję. W polu karnym zahaczony został Ludovic Obraniak, ale pan Buquet odgwizdał symulowanie, za które „Ludo” otrzymał żółty kartonik.
Siedem minut później rzut wolny z 23 metrów wykonywał Hazard, ale Belg uderzył wprost w mur, co zostało „nagrodzone” gwizdami.
Po godzinie gry na boisku pojawił się Payet i już 120 sekund później popisał się znakomitym podaniem, które zmarnował Sow.
W 68. minucie groźnie zaatakowało Montpellier. Belhanda dobrze zagrał do Oliviera Girouda, jednak we wszystkim połapali się defensorzy mistrza Francji.










