Milan jest w tym sezonie ofiarą swojego zeszłorocznego sukcesu. Zdobycie mistrzostwa było chyba jednak wynikiem ponad stan i zasługiwało na wielkie słowa uznania. Zarówno pod adresem piłkarzy, jak i Stefano Piolego. Bieżąca kampania obnaża słabości mistrza Włoch oraz pokazuje, że jego kadra nie jest wystarczająco szeroka.
Do końca poprzedniego roku Milan wyglądał całkiem solidnie. Ostatnim meczem przed przerwą mundialową była zwycięska potyczka z Fiorentiną w ramach 15. kolejki. Po tej wiktorii „Rossoneri” zajmowali 2. miejsce w tabeli ze stratą ośmiu oczek do Napoli. Forma zespołu po mistrzostwach świata woła niestety o pomstę do nieba.
Plaga kontuzji
Pracę włoskiego trenera bardzo komplikują kontuzje. Jednym z najważniejszych ogniw drużyny w poprzednim sezonie był Mike Maignan. Francuski bramkarz sprowadzony z Lille za mniej więcej 15 milionów euro z miejsca stał się jedną z najważniejszych postaci Milanu. W bramce potrafił wyczyniać cuda, a do tego dokładał świetną grę nogami, czym bardzo ułatwiał konstruowanie akcji od bramki. Wskutek urazu łydki golkiper pauzuje od 19 października. Jego miejsce w bramce zajął doświadczony Ciprian Tatarusanu, który nie gwarantuje odpowiedniego poziomu. 19 celnych uderzeń ligowych rywali w 2023 roku na bramkę Rumuna zakończyło się 14 straconymi bramkami.
Od dłuższego czasu Pioli nie może także liczyć na Alessandro Florienziego oraz Zlatana Ibrahimovicia. Być może ci doświadczeni zawodnicy nie dają już tyle jakości na boisku, ile jest w stanie dać Maignan, ale sama ich obecność w kadrze może dać kolegom pozytywny impuls. Zwłaszcza szwedzki napastnik znany jest z ogromnej charyzmy, którą jest w stanie pozytywnie oddziaływać na zespół. Im szybciej 41-latek wróci do kadry, tym lepiej dla Milanu.
W ostatnich dniach urazów doznali także: Fikayo Tomori, Sergino Dest oraz Ismael Bennacer. Sytuacja kadrowa mistrza Włoch jest więc nie do pozazdroszczenia i z pewnością nie ułatwi wyjścia z kryzysu. Wydaje się, że Milan pogrąża się w nim coraz bardziej. Być może kluczowy w jego zażegnaniu okaże się powrót Maignana, a do niego już bliżej niż dalej. W lutym Francuz powinien ponownie stanąć między słupkami. Bez niego zespół w styczniu stracił najwięcej bramek ze wszystkich drużyn w pięciu czołowych ligach Europy.











