Przedłużająca się saga z Gianluigim Donnarummą sprawiła, że Milan zakontraktował Mike’a Maignana, gdy Włoch był jeszcze w klubie. Paolo Maldini dał tym samym jasny sygnał, że saga z przedłużeniem kontraktu dobiega końca. Dzisiaj, gdy sezon jest w połowie, fani „Rossonerich” nie muszą wspominać wychowanka, gdyż były bramkarz Lille jest pod pewnymi względami nawet lepszy. Dziś można stwierdzić, że Mike Maignan należy do ścisłej czołówki bramkarzy w Serie A.
Ruch ten jest tym bardziej udany, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że Francuz został sprowadzony na San Siro za zaledwie 13 milionów euro. Teraz portal Transfermarkt wycenia go na 25 milionów.
Maignan z marszu podbił serca kibiców Milanu
Trzeba przyznać, że sprowadzenie Francuza od samego początku nie wywoływało większych obaw. Maignan bowiem udowodnił w Ligue 1, że zna się na rzeczy: 180 występów w Lille, 195 puszczonych bramek, 65 czystych kont, mistrzostwo Francji. Obronił aż 73,6% strzałów, a w mistrzowskim sezonie nawet 79,4%.
Tendencję tę utrzymuje również we Włoszech. Francuz broni 77,6% strzałów na jego bramkę, co pozwoliło mu zachować czyste konto w pięciu meczach. – Wybrałem Milan po rozmowie z Paolo Maldinim i Frederikiem Massarą. Ich słowa przypadły mi do gustu. Tu jest mowa o wielkim projekcie, ambitnym, który mi odpowiada. Podjąłem zatem decyzję o podpisaniu kontraktu, również dlatego, że po wielu sezonach i przeżytych emocjach w Lille – gdzie rozwinąłem się także jako człowiek – nadszedł moment na zmiany – mówił Maignan niedługo po podpisaniu kontraktu.
Jego wybór okazał się bardzo dobry. Maignan z marszu stał się pierwszym bramkarzem. Nie mogło to dziwić, gdyż z taką właśnie myślą sprowadzono go na San Siro. Już w swoim debiucie z Sampdorią w pierwszej kolejce pokazał, że nie dość, iż potrafi bronić, to dysponuje atutem, który szwankował u Donnarummy – gra nogami. Francuz pokazał, że reaguje szybciej na sytuacje boiskowe, co może otworzyć drogę do udanej kontry, oraz posyła piłki z większą celnością. Bardzo dobry występ zanotował również w starciu z Liverpoolem na Anfield. Maignan obronił rzut karny strzelany przez Salaha, a oprócz tego zanotował kilka interwencji, dzięki którym Milan nie przegrał tego spotkania wyżej.










