Porażka u siebie z Legią Warszawa w Pucharze Polski, porażka u siebie ze Stalą Mielec, szczęśliwy remis w Suwałkach z broniącymi się przed spadkiem Wigrami. Miedź Legnica, która z marszu miała wrócić do ekstraklasy, nie może mówić o udanym okresie po wznowieniu rozgrywek. Bezpośredni awans uciekł chyba bezpowrotnie. Miedź musi uważać, żeby nie stracić miejsca barażowego, ponieważ jest to coraz bardziej realny scenariusz.Dominik Nowak staje przed dużym problemem. Jego drużyna w trzech meczach poniosła dwie porażki oraz wyszarpany w ostatnich sekundach remis. To z pewnością nie zadowala legnickich kibiców.
Porażka z Legią najmniejszym zmartwieniem
Jak wiadomo, rozgrywki piłkarskie w Polsce zostały wznowione właśnie w Legnicy, kiedy to Miedź podejmowała u siebie wicemistrza, Legię Warszawa. Sensacji nie było, „Wojskowi” pokonali bowiem spadkowicza 2:1. Gospodarze nie mieli w tym meczu dużo do powiedzenia, a strzelona bramka w końcówce spotkania była efektem bardziej rozluźnienia Legii niż zrywu Miedzi. – Na pewno zagraliśmy zbyt bojaźliwie, mieliśmy za duży respekt do rywala – tak po tym spotkaniu wypowiedział się Paweł Zieliński, strzelec honorowego gola. Nie sposób się z nim nie zgodzić, momentami gra Miedzi wyglądała bowiem tak, jakby bała się wicemistrza Polski, chociaż ten do Legnicy przyjechał bez kilku kluczowych zawodników.
Miedź Legnica na tarczy, a Legia Warszawa w półfinale Pucharu Polski
Starcie z Legią dla Miedzi było jednak pewnego rodzaju przetarciem, gdyż priorytetem dla legniczan jest Fortuna 1. Liga. Gdyby spadkowiczowi udało się wyeliminować „Wojskowych”, byłaby to spora sensacja. Tak się jednak nie stało, a Miedź mogła w związku z tym skupić się tylko i wyłącznie na lidze.
Miedź Legnica przegrywa na inaugurację ważny mecz
Kilka dni później Miedź gościła u siebie jednego z najpoważniejszych kandydatów do awansu, Stal Mielec. Starcie to było niezwykle istotne dla gospodarzy, aby myśleć jeszcze o dogonieniu czołówki. Niestety, pierwsza połowa w wykonaniu „Miedzianki” wyglądała fatalnie, a Stal zdominowała legniczan, chociaż wynik na to nie wskazywał. Stal szybko wyszła na prowadzenie za sprawą główki Michała Żyry. Niedługo później Miedź wyrównała strzałem z jedenastu metrów, lecz Stal odpowiedziała bramką z rzutu wolnego, a strzelcem ponownie był Michał Żyro. W drugiej części spotkania role nieznacznie się odwróciły, lecz bramki nie padły. Miedź robiła wiele, aby doprowadzić do remisu, lecz nieskuteczność nie pozwoliła o tym myśleć.











