Już w najbliższy czwartek reprezentacja Polski zmierzy się w towarzyskim spotkaniu ze Szkocją. W roli selekcjonera zadebiutuje Czesław Michniewicz, który zastąpił Paulo Sousę. Portugalczyk odszedł bowiem w kontrowersyjnych okolicznościach do brazylijskiego Flamengo.
Pierwotnie mieliśmy grać w tym terminie mecz barażowy z reprezentacją Rosji, ale z przyczyn, o których nie chcielibyśmy pamiętać, nie zagramy. Awansowaliśmy automatycznie do finału, przed którym rozegramy sparing z Wyspiarzami. Postanowiliśmy przyjrzeć się temu, jak w swoich debiutach radzili sobie poprzednicy byłego trenera Legii Warszawa.
Smuda w debiucie nie zachwycił
Franciszek Smuda był trenerem, któremu PZPN zdecydował się powierzyć prowadzenie naszej reprezentacji podczas Euro 2012. Turniej ten odbywał się w Polsce oraz na Ukrainie. Na pierwszej liście powołanych znalazło się miejsce dla czterech debiutantów, czyli: Wojciecha Szczęsnego, Macieja Sadloka, Janusza Garncarczyka oraz Patryka Małeckiego.
W debiucie byłego trenera m.in.. Lecha Poznań reprezentacja Polski przegrała z Rumunią 0:1. Nasi zawodnicy zaprezentowali się słabo, nie potrafili stworzyć sobie wielu sytuacji. Smuda słabą grę starał się tłumaczyć fatalnym stanem murawy:
– Nie załamuję się. Wynik słaby, ale na tym koniec. Tak fatalnej murawy jeszcze nie widziałem. Mam cierpliwość i wiem, nad czym pracować. Nikt mnie nie zawiódł, u każdego widziałem zaangażowanie. Drużynie prowadzącej grę na takiej murawie jest ciężej niż tej, która się broni. Nawet w takich trudnych warunkach staraliśmy się grać piłką. W środę zagramy na pewno lepiej. Co się źle zaczyna, dobrze się kończy.
Mistrzostwa Europy zakończyły się dla naszej kadry na fazie grupowej. Smuda nie miał łatwego zadania, ponieważ musiał przygotować zespół, rozgrywając wyłącznie mecze towarzyskie.











