
Trener, który wprowadził Widzew Łódź do Ligi Mistrzów 1996/1997 i prowadził reprezentację Polski na Euro 2012.
Franciszek Smuda urodził się 22 czerwca 1948 roku w Lubomi pod Wodzisławiem Śląskim. Od dwunastego roku życia w wakacje pracował w miejscowym PGR-ze, a po szkole podstawowej poszedł do technikum budowlanego w Raciborzu i został murarzem. W Niemczech mówiono na niego Franz i to przezwisko przylgnęło do niego także w Polsce. Miał polskie i niemieckie obywatelstwo.
Grał jako stoper: w Unii Racibórz, trzecioligowej Odrze Wodzisław Śląski, Ruchu Chorzów, Stali Mielec (w jej barwach zadebiutował w ekstraklasie w 1970 roku) i Piaście Gliwice. Po ciężkiej kontuzji kolana wyjechał w 1975 roku do Stanów Zjednoczonych. W Linden w New Jersey czyścił i malował zbiorniki na ropę w rafinerii Exxona, a wieczorami grał w polonijnej Vistuli Garfield. Potem trafił do Hartford Bi-Centennials z ligi NASL. W lecie 1975 roku Hartford zagrał towarzysko z reprezentacją Polski, która była na tournée po Ameryce; Andrzej Strejlau, asystent selekcjonera Kazimierza Górskiego i świeżo mianowany trener Legii Warszawa, zabrał go do Warszawy. W Legii (1975–1977) zaprzyjaźnił się z Kazimierzem Deyną. Z Deyną padł też ofiarą polonijnego oszusta, który wyłudził ich oszczędności.
Później znów grał w USA, między innymi w Los Angeles Aztecs, gdzie jego kolegą z drużyny był George Best. Best zabierał go na gonitwy konne. Karierę kończył w SpVgg Fürth i VfR Coburg. Dettmar Cramer, dawny asystent Helmuta Schöna w kadrze RFN, którego Smuda spotkał w Los Angeles, powiedział mu, że będzie lepszym trenerem niż piłkarzem.
Trenerską pracę zaczął w 1983 roku w VfR Coburg. Potem prowadził amatorskie zespoły spod Norymbergi, ASV Forth i FC Herzogenaurach, a na życie zarabiał jako malarz i tapeciarz; podobno przesuwał trening o dwie godziny, gdy farba za długo schła. W 1989 roku Hans Nowak, dawny obrońca Schalke, który sprzedawał za granicę wyroby Pumy, polecił go tureckim działaczom. Smuda prowadził Altay Izmir i Konyaspor i, jak twierdził, oba kluby uchronił przed spadkiem. W Izmirze odesłał z testów młodego Hakana Şükürа, późniejszego kapitana reprezentacji Turcji, i po latach opowiadał o tym jako o największym babolu.
Do Polski wrócił w 1993 roku dzięki Edwardowi Sosze, koledze z Odry Wodzisław. Socha działał w Stali Mielec, wynajął Smudę do tapetowania mieszkania i zachwycony wynikiem zapytał, czy nie zostałby trenerem drużyny. Smuda przejął Stal na przedostatnim miejscu, w ekstraklasie zadebiutował 30 października 1993 roku remisem z Polonią Warszawa, a sezon 1993/1994 skończył na jedenastym miejscu. Stal utrzymywał wtedy niemiecki przedsiębiorca Thomas Mertel; Smuda wprowadził niemieckie wzorce: więcej treningów z piłką zamiast samego biegania, odnowę biologiczną, surowe kary za alkohol. Młody Bogusław Wyparło mówił potem, że ta surowość uratowała mu karierę. Smuda odszedł wiosną 1995 roku. Gdy kilka miesięcy później wrócił do Mielca z Widzewem, jeden z kibiców rzucił w niego śnieżką, a on krzyknął, że sadziłby tu maliny, gdyby nie on.
Na Widzew sprowadził go Andrzej Grajewski, jeden ze współwłaścicieli klubu. Zadzwonił do niego do Niemiec wieczorem i powiedział, że jeśli jutro o 9.45 będzie na treningu, zostanie trenerem. Smuda przyjechał starym samochodem, spytał tylko o szatnię i zaczął od słów: „Dzień dobry, jestem wasza nowa trenera”. Widzew skończył sezon 1994/1995 na drugim miejscu, a w 1995/1996 zdobył mistrzostwo Polski bez porażki w lidze; o tytule przesądziła wygrana 2:1 w Warszawie z Legią. W lipcu 1996 roku wygrał Superpuchar Polski, po rzutach karnych z Ruchem Chorzów. Latem 1996 roku wyeliminował mistrza Danii Brøndby: po zwycięstwie 2:1 w Łodzi przegrywał w Kopenhadze 0:3, a wygrał 3:2. W fazie grupowej Ligi Mistrzów grał z Atlético Madryt, Borussią Dortmund i Steauą Bukareszt i zajął trzecie miejsce. Smudzie, który tyle lat spędził w Niemczech, zależało zwłaszcza na meczu z Borussią, bo Franz Beckenbauer twierdził, że dla takich drużyn jak mistrz Polski nie ma miejsca w Lidze Mistrzów. W Łodzi Widzew długo prowadził 2:1 i zremisował. W czerwcu 1997 roku obronił tytuł, wygrywając w Warszawie z Legią 3:2 po tym, jak długo przegrywał 0:2.
Miał oko do piłkarzy: Tadeusz Gapiński myślał, że trener jeździ do Białegostoku w sprawach prywatnych, a jeździł oglądać Marka Citkę; Sławomira Majaka wyciągnął z rezerw Hannoveru. Po sezonie 1997/1998, zakończonym na czwartym miejscu mimo prowadzenia po rundzie jesiennej, odszedł z Widzewa. Kibice nieformalnie nazwali jedną z ulic jego imieniem; w 2025 roku nazwę nadano oficjalnie.
W 1998 roku objął Wisłę Kraków. W sezonie 1998/1999 zdobył z nią mistrzostwo Polski, pierwsze dla klubu od 21 lat. UEFA wykluczyła potem Wisłę z europejskich pucharów za rzut nożem w Dino Baggio podczas meczu z Parmą. We wrześniu 1999 roku Smuda stracił pracę po porażce 2:3 z Polonią Warszawa, pierwszej w tym sezonie. Kilkanaście dni później został trenerem Legii po Dariuszu Kubickim. Debiut wygrał 5:0, jesienią drużyna grała dobrze, ale skończyło się bez trofeów i bez pucharów, a w marcu 2001 roku po 0:4 z Zagłębiem Lubin w Pucharze Polski został zwolniony. W Warszawie opowiadano, że gdy zaczął odprawę od słów „Kiedy ja grałem w Legii…”, Lucjan Brychczy, który był wtedy w jego sztabie, przerwał mu: w Legii to ja grałem, ty byłeś.
W czerwcu 2001 roku wrócił do Wisły po Adamie Nawałce. 15 lipca w Starachowicach wygrał z Polonią 4:3 i zdobył Superpuchar Polski, jedyny w historii krakowskiego klubu. Kibice przywitali go transparentem „Smuda Judasz”. Eliminacje Ligi Mistrzów przegrał z FC Barceloną (3:4, 0:1), w Pucharze UEFA odpadł z Interem Mediolan, a w marcu 2002 roku zastąpił go Henryk Kasperczak.
Potem był trenerem do zadań specjalnych. W latach 2002–2004 trzy razy wracał do bankrutującego Widzewa i w 2004 roku nie uratował go przed spadkiem z ekstraklasy. Między tymi epizodami przez jeden mecz prowadził Piotrcovię Piotrków Trybunalski, a w Omonii Nikozja wytrzymał dwie kolejki. W grudniu 2004 roku przejął Odrę Wodzisław Śląski, w rodzinnych stronach, i utrzymał ją w ekstraklasie, pokonując w barażu Widzew.
W sezonie 2005/2006 wyprowadził Zagłębie Lubin ze strefy spadkowej na trzecie miejsce i do finału Pucharu Polski, przegranego z Wisłą Płock. W maju 2006 roku zamienił się miejscami z Czesławem Michniewiczem i objął Lech Poznań po fuzji z Amicą Wronki; Zagłębie z Michniewiczem zdobyło mistrzostwo w 2007 roku. Lech skończył sezon 2006/2007 na szóstym miejscu, 2007/2008 na czwartym, a ponieważ Dyskobolia Grodzisk zrezygnowała z pucharów, zagrał w Pucharze UEFA. W edycji 2008/2009 wyeliminował Xəzər Lenkoran, Grasshoppers Zurych i Austrię Wiedeń, w grupie zremisował z Nancy i Deportivo La Coruña i wygrał na wyjeździe z Feyenoordem 1:0. Jako pierwszy polski zespół po wprowadzeniu fazy grupowej dotarł do 1/16 finału, gdzie trafił na Udinese. W 2009 roku Lech wygrał Puchar Polski, pokonując Ruch Chorzów 1:0, i był trzeci w lidze. Smuda odszedł po sezonie, bo nie dogadał się z klubem w sprawie nowej umowy.
W Lechu pracował z Robertem Lewandowskim. Według własnej opowieści pojechał wiosną 2008 roku na mecz Znicza Pruszków z Polonią Warszawa i po półgodzinie zadzwonił do dyrektora sportowego z poleceniem, żeby brać napastnika. Na treningach ustawiał go do pojedynków z Manuelem Arboledą, jednym z najtwardszych obrońców ligi, i nie gwizdał fauli. Lewandowski mówił po latach, że od Smudy wiele się nauczył, a kto radzi sobie z Arboledą na treningu, ten w meczu ma łatwiej.
1 września 2009 roku po raz drugi objął Zagłębie, ostatnie w tabeli. 29 października PZPN powołał go na selekcjonera po tymczasowym Stefanie Majewskim. Polska była współgospodarzem Euro 2012, więc nie grała eliminacji i przez dwa i pół roku rozgrywała tylko mecze towarzyskie. Szukał wzmocnień poza ligą i powoływał piłkarzy o polskich korzeniach wychowanych w Niemczech i Francji, jak Sebastian Boenisch, Ludovic Obraniak i Damien Perquis; krytykował to Jan Tomaszewski. Na turnieju Polska zremisowała z Grecją 1:1 i z Rosją 1:1, przegrała z Czechami 0:1 i zajęła ostatnie miejsce w grupie. Po ostatnim meczu Smuda ogłosił odejście; 10 lipca 2012 roku zastąpił go Waldemar Fornalik.
Od stycznia 2013 roku prowadził ostatni w tabeli SSV Jahn Regensburg w 2. Bundeslidze, który spadł do 3. ligi. 11 czerwca 2013 roku po raz trzeci objął Wisłę. Zbudował zespół grający wysokim pressingiem wokół Semira Stilicia, Pawła Brożka, Łukasza Garguły i Arkadiusza Głowackiego; zwolniono go 9 marca 2015 roku. W grudniu 2016 roku przejął Górnik Łęczna w strefie spadkowej ekstraklasy. Mówił, że przyjmując tę pracę, popełnia harakiri, a klub spadł. Veljko Nikitović opowiadał, że gdy pierwszego dnia oprowadzał trenera po klubie, ten kazał mu wystawić sprzęt na Allegro, bo potrzebuje tylko jednej piłki i dziesięciu koszulek. W sierpniu 2017 roku wrócił do Widzewa, który grał w III lidze; w czerwcu 2018 roku, kolejkę przed końcem sezonu, zastąpił go Radosław Mroczkowski i to on świętował awans do II ligi. Od listopada 2018 do kwietnia 2019 roku prowadził jeszcze Górnika Łęczna w II lidze.
W 2020 roku współpracował z akademią Podhala Nowy Targ. 1 lipca 2021 roku objął Wieczystą Kraków w IV lidze, razem z Sławomirem Peszką i Radosławem Majewskim. Peszkę skreślił z kadry przed Euro 2012 po incydencie w Kolonii. Wieczysta awansowała do III ligi po barażu z Bruk-Betem Termaliką II Nieciecza (pierwszy mecz 4:0). Miał 499 meczów w ekstraklasie jako trener i marzył, żeby z Wieczystą dojść do pięćsetnego. 29 sierpnia 2022 roku klub rozstał się z nim po słabym starcie w III lidze. Zmarł 18 sierpnia 2024 roku w Krakowie.
Jego drużyny miały grać do przodu i intensywnie. Jego warsztat opierał się na intensywności i pressingu. W każdym klubie chciał tego samego: ofensywy i dyktowania warunków, a nie dopasowywania się do rywala. Do piłkarzy mówił krótko, że nie boją się nikogo. Nie był teoretykiem; z komputerów żartował, a jego diagnoza meczu opierała się na tym, co widział, i na przeczuciu. W XXI wieku jego metody coraz częściej uchodziły za przestarzałe, a część byłych piłkarzy, między innymi Piotr Reiss i Michał Stasiak, wspominała monotonne treningi: gierki i dziadek, a w gierkach pierwszy skład grał przeciwko rezerwowym.
Tomasz Łapiński, kapitan Widzewa z lat dziewięćdziesiątych, mówił, że Smuda miał taktykę, warsztat i świetny kontakt z drużyną oraz klarowną wizję gry, a przemówienia motywacyjne nie były jego mocną stroną. Bardzo ważne były dla niego przygotowanie fizyczne w okresie przygotowawczym i dyscyplina. Kierownik Widzewa Gapiński mówił, że Smuda wiedział, kiedy zażartować, kiedy krzyknąć i kiedy przytulić; Ryszard Czerwiec w słabszych momentach słyszał od niego tylko pochwały, bo ostrzejsze słowa by go zgasiły. Gdy Igor Sypniewski spóźnił się na pierwsze zgrupowanie w Wiśle, kazał mu przez dwa dni zbierać brudne stroje po treningach.
Zawodników oceniał, jak mówił, po tym, jak wchodzą po schodach. Lubił piłkarzy trudnych, takich jak Łapiński i Maciej Szczęsny.
„Bo ja kocham ofensywę i nie pękam przed nikim.” (Przegląd Sportowy, wrzesień 2009)
„To jest IV liga, ale swoją karierę trenerską zaczynałem w Niemczech na poziomie naszej A klasy.” (Super Express, lipiec 2021)
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2018–2019 | |||||
| 2016–2017 | |||||
| 2013–2015 | |||||
| 2013 | Jahn Regensburg | ||||
| 2009–2012 | |||||
| 2009 | |||||
| 2006–2009 | |||||
| 2005–2006 | |||||
| 2004–2005 | |||||
| 2004 | |||||
| 2003 | |||||
| 2002 | |||||
| 2001–2002 | |||||
| 1999–2001 | |||||
| 1998–1999 | |||||
| 1992 | |||||
| 1989–1990 | Altay |





