Na niedzielę w Ligue 1 zaplanowano trzy bardzo ważne spotkania. W najciekawszym Marsylia na Stade Velodrome pokonała Olympique Lyon 2:1. Bardzo ważne zwycięstwa odniosły drużyny Bordeaux i Montpellier, które wciąż piastują pierwsze dwa miejsca w ligowej tabeli.
Na Stade Velodrome w późny niedzielny wieczór doszło do starcia kolejki, bo takim z pewnością można nazwać potyczkę Marsylii z Lyonem. Chociaż obie ekipy w obecnych rozgrywkach Ligue 1 spisują się poniżej oczekiwań, to prestiż spotkania wystarczył, by zapełnić trybuny i skupić uwagę całej piłkarskiej Francji. Na szczęście mecz dostarczył sporo emocji, bo różnie to w tym sezonie z „klasykami” bywało. Chociaż tak naprawdę emocje na Stade Velodrome zaczęły się w drugiej połowie. Przed przerwą też nie brakowało ciekawych sytuacji, ale nie było tego, co w piłce najważniejsze, czyli goli.
Pierwszą bramkę zdobył dopiero w 67. minucie Charles Kabore. Trybuny Velodrome oszalały z radości, a „Les Gones” natychmiast ruszyli do odrabiania straty. Udało im się to dokładnie dziesięć minut po trafieniu dla Marsylii. Autorem gola dla Lyonu został niezawodny Bafetimbi Gomis. Dla byłego zawodnika Saint-Etienne było to ósme trafienie w tym sezonie. Radość podopiecznych Claude’a Puela nie trwała jednak długo, bo w 81. minucie na trybunach znów zapanowała euforia. „Les Phoceens” wyszli na prowadzenie po golu nigeryjskiego obrońcy – Taye Taiwo.
Jak się okazało, była to ostatnia bramka w tym meczu. Marsylia wygrała z Lyonem 2:1 i tym samym wyprzedziła „Les Gones” w ligowej tabeli.
Bordeaux – Lille
Wczoraj fotel lidera objęli piłkarze Auxerre, ale już dzisiaj na czoło Ligue 1 mieli wrócić podopieczni Laurenta Blanca. Żeby to osiągnąć, Bordeaux na Stade Chaban-Delmas musiało pokonać Lille. Goście to obok Montpellier najmilsza niespodzianka w tym sezonie francuskiej ekstraklasy. Drużyna Ludovica Obraniaka radzi sobie w obecnych rozgrywkach wyśmienicie i tak też rozpoczęła spotkanie w Akwitanii. Już w 24. minucie goście wyszli na prowadzenie po trafieniu Edena Hazarda. Odpowiedź gospodarzy nadeszła jeszcze przed przerwą, kiedy do bramki Mickaela Landreau trafił defensor – Michael Ciani.
Na końcowy wynik największy wpływ miała 65. minuta, kiedy najpierw z boiska wyleciał zawodnik gości – Ricardo Costa, a chwilę później „Żyrondystom” prowadzenie dał Jussie. Osłabione Lille nie dało rady odrobić straty, a na kwadrans przed końcem było już jasne, że trzy punkty zostaną w Akwitanii. W 76. minucie do siatki trafił Yoann Gourcuff i Bordeaux ostatecznie pokonało Lille 3:1, wracając tym samym na czoło Ligue 1.
Montpellier – Valenciennes
Kolejny krok w stronę gry w europejskich pucharach, a kto wie, czy nawet nie w stronę mistrzostwa Francji, zrobili gracze Montpellier. Fenomenalny beniaminek na Stade de la Mosson mierzył się dzisiaj z Valenciennes i wygrał, chociaż nie było to zwycięstwo przekonujące. Podopieczni Rene Girarda mecz rozpoczęli zgodnie z planem. Już po pięciu minutach prowadzili po golu Victora Montano. Później jednak gra gospodarzom się nie układała, a Valenciennes śmiało atakowało. Niestety dla gości, większość uderzeń omijała bramkę Geoffreya Jourdrena w bezpiecznej odległości. Kiedy wydawało się, że jest bliżej wyrównania, drugi cios wyprowadzili gospodarze. Do siatki trafił Joris Marveaux i na pół godziny przed końcem meczu było 2:0. Goście rzucili się do odrabiania strat, ale udało im się strzelić tylko jednego gola. W 74. minucie rozmiary porażki Valenciennes zmniejszył Fahid Ben Khalfallah.










