W niedzielnym hicie 28. kolejki Ligue 1 Olympique Marsylia pokonał Paris Saint-Germain 2:1. Bramki dla gospodarzy zdobyli Heinze i Ayew, a trafienie dla gości zaliczył Clement Chantome.

Niedzielny klasyk Ligue 1 jak zawsze wywoływał masę emocji. Spotkanie to miało większą stawkę niż zazwyczaj, gdyż obie drużyny walczą o mistrzostwo Francji. Ewentualna porażka oznaczałaby dla obu drużyn mniejsze szanse na końcowy tytuł. Kibice. zgodnie z oczekiwaniami. zapełnili Velodrome po brzegi. Fani „Les Phoceens” pokazali się z bardzo dobrej strony, podczas chwili ciszy poświęconej ofiarom katastrofy w Japonii ułożyli bowiem z kartonów flagę Kraju Kwitnącej Wiśni, co zrobiło wrażenie na wszystkich zgromadzonych widzach. W składach doszło do jednej niespodzianki. Na pozycji bramkarza gości pojawił się 38-letni Gregory Coupet.

Pierwsze minuty należały do gospodarzy. Zawodnicy prowadzeni przez Didiera Deschampsa bez problemu zepchnęli gości na ich własną połowę i spokojnie konstruowali pozycyjne ataki. Głównym kreatorem ofensywnej gry marsylczyków był powracający po kontuzji Valbuena. Francuz grał jak prawdziwy lider zespołu. Paryżanie co jakiś czas wyprowadzali kontrataki, które jednak nie przynosiły im nic dobrego. Gospodarze grali swoje, co przyniosło im upragnioną bramkę już w 16. minucie. Po faulu Jalleta na Valbuenie, wyśmienitym uderzeniem lewą nogą z rzutu wolnego popisał się Gabriel Heinze. Fatalnie w tej sytuacji zachował się Coupet, który nie tylko źle ustawił mur, ale również sam zajął złą pozycję. Co ciekawe, Heinze, kilka lat temu był zawodnikiem PSG, a teraz okazał się katem paryskiej ekipy.

Goście, długo się nie zastanawiając, ruszyli do ataku. Nie potrafili jednak przebić się przez mur, jaki stanowiła defensywa Marsylii. Starania gości zostały jednak wynagrodzone w 27. minucie, kiedy to strzał Nene wylądował na prawym słupku bramki OM, a do piłki doskoczył Clement Chantome i bez problemu pokonał bramkarza gospodarzy. Gra nam się wyrównała. Od momentu doprowadzenia do remisu oba zespoły miały swoje okazje na bramki. Już osiem minut po bramce dla PSG padł gol numer trzy. Ponownie na prowadzenie wyszedł Olympique Marsylia. Miękkie dośrodkowanie z prawej strony boiska wykorzystał Andre Ayew. Przy tym trafieniu nie miał nic do powiedzenia Coupeta, ale błąd w kryciu popełnił Jallet. 120 sekund później kiks defensywy OM mógł wykorzystać Nene, ale Brazylijczyk niecelnie lobował Mandandę, tym samym zmarnował klarowną okazję na wyrównanie. Przed przerwą więcej bramek nie padło i to gospodarze schodzili do szatni w lepszych nastrojach. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana, o czym świadczą chociażby statystki. Oba zespoły miały po dwie okazje, pięć strzałów, a w rubryce posiadania piłki dwa procent przewagi mieli „Les Phoceens”.











