Chociaż dzisiaj mikołajki, piłkarze Maroka i Hiszpanii postanowili nie dawać kibicom prezentów w postaci bramek. Zaserwowali nam za to najnudniejsze spotkanie 1/8 finału mistrzostw świata w Katarze. Bez okazji bramkowych i większych emocji, ale za to pełne podań wymienianych między sobą przez hiszpańskich obrońców. Zdecydowanie nie to chcieliśmy oglądać, ale cóż – skoro już zasiedliśmy przed telewizorem, mieliśmy nadzieję na jakiś nagły zwrot akcji, który jednak nie nastąpił. Doszło do drugiej w Katarze serii rzutów karnych, w której lepsi okazali się Marokańczycy.
Wolna, statyczna i bez pomysłów. Taka była gra Hiszpanii w meczu, który raczej kibicom w pamięć nie zapadnie. Maroko zamurowało się na swojej połowie, a Hiszpania nie potrafiła tego wykorzystać. Zespół z Czarnego Lądu w pierwszych 45 minutach próbował jeszcze jakiejś gry do przodu, ale w drugiej części spotkania już bardzo rzadko gościł na połowie rywali. Wszystko miało rozstrzygnąć się w serii rzutów karnych. Maroko bardzo pewnie podeszło do konkursu „jedenastek”, za to Hiszpania była na nie zdecydowanie niegotowa i odpadła z turnieju.
Maroko z pełną kontrolą
Czarny koń mundialu w Katarze grał tak, jak lubi, czekał na ataki Hiszpanów i skutecznie je kontrował. Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego znacznie dłużej utrzymywała się przy piłce, ale to Maroko było znacznie konkretniejsze i pokazało więcej pasji oraz zaangażowania, dzięki czemu dotrzymywało kroku bezzębnym Hiszpanom. Żelazna defensywa i trochę polotu w ofensywie stworzyły mieszankę, która wystarczyła do pokonania zespołu Luisa Enrique.
Niestety, sam mecz nas porwał. Spotkanie było na tyle wyrównane, że nikt nie stwarzał sobie lepszych okazji. I właśnie w takiej grze najlepiej czuje się ekipa Regraguiego. Maroko zamknięte na własnej połowie i Hiszpania wymieniająca liczne podania, z których nie wynikało żadne zagrożenie, to obraz meczu, który zapamiętamy z drugiej jego połowy. Obydwu drużynom zdecydowanie brakowało czegoś, czym mogłyby przechylić szalę zwycięstwa na swoim korzyść. Brakowało konkretów, nieszablonowych zagrań. Mecz był po prostu nudny, ale to działało na korzyść Marokańczyków.
Piłkarze z Afryki doprowadzili do serii rzutów karnych. Drużyna Regraguiego dzięki skutecznej obronie i neutralizowaniu ataków rywala osiągnęła swój cel. Bo mimo dość dobrego wrażenia po pierwszej połowie trudno było nie odnieść wrażenia, że właśnie na to liczyło Maroko. W serii „jedenastek” piłkarze w czerwonych strojach utrzymali nerwy na wodzy i odprawili z kwitkiem Hiszpanów.












