Maroko niespodzianką na mundialu w Katarze. Jest najsilniejszą drużyną z Afryki!


„Lwy Atlasu” mogą sprawić małą sensację i zagrać w fazie pucharowej kosztem 2. lub 3. miejsca z MŚ 2018

1 grudnia 2022 Maroko niespodzianką na mundialu w Katarze. Jest najsilniejszą drużyną z Afryki!
alayaameg.com

Maroko cztery lata temu swoją ofensywną i piękną grą kupiło serca fanów piłki nożnej na całym świecie. Wtedy postawiło się Hiszpanii i Portugalii, ale nie udało się wyjść z tak mocnej grupy. W Katarze znowu nie miało łatwego losowania, bo trafiło na 2. i 3. drużynę świata – Chorwację i Belgię. „Lwy Atlasu” jednak nie przestraszyły się tych rywali i po starciach z nimi zebrały cztery punkty. Czy pokazały już swoje maksimum w Katarze?


Udostępnij na Udostępnij na

Dla Maroka mistrzostwa świata 2022 układają się wyśmienicie. Od awansu do Kataru było uważane za jednego z najsilniejszych przedstawicieli Afryki, choć trafiło do wymagającej grupy. Trudno teraz o brak optymizmu, kiedy „Lwy Atlasu” po starciach z Chorwacją (0:0) i Belgią (2:0) zebrały cztery punkty. Zajmują aktualnie pozycję lidera grupy F i w ostatnim meczu zagrają z Kanadą, która już nie ma żadnych szans na awans. Czy teraz może się rozpocząć wielka era Marokańczyków?

Maroko najsilniejszym przedstawicielem Afryki

Patrząc na mundial w Katarze, nie można mieć żadnych wątpliwości. Maroko jest najlepszą ekipą z Czarnego Lądu, która reprezentuje go na mistrzostwach świata 2022. Ogólnie 2. kolejka turnieju była bardzo udana dla Afryki. Teoretycznie każda ekipa jest w grze o awans, a właśnie Marokańczycy są zdecydowanie najbliżej gry w fazie pucharowej. I to nawet – przy odrobinie szczęścia – z 1. miejsca, co może dać im łatwiejszego rywala w 1/8 finału.

W meczu z Chorwacją nie było łatwo „Lwom Atlasu”. Obie drużyny chciały wejść na spokojnie w mundial, ale to jednak wicemistrzowie świata stwarzali groźniejsze okazje (choć nie było ich za wiele). Maroko starało się odpowiadać, ale w drugiej części meczu bardziej nastawiło się na kontry. Mimo wszystko wynik 0:0 był dobry dla przedstawiciela Czarnego Lądu. Wielką klasę Marokańczycy pokazali w kolejnym meczu, w którym pokonali Belgię 2:0. Nie było to wcale przypadkowe zwycięstwo.

W pierwszej połowie Maroko było blisko szczęścia i objęcia prowadzenia, ale przez spalonego nie zeszło na przerwę z prowadzeniem. Przy pierwszej bramce Marokańczycy mieli trochę szczęścia, ale gol na 2:0 to efekt pięknej akcji złożonej z indywidualnych umiejętności „Lwów Atlasu” i szybkiego przesunięcia się do kontry. Zasłużyli na wygraną, zwłaszcza przez pryzmat gry Belgów, którzy nie są sobą w Katarze.

Jaki był odbiór pierwszych meczów Maroka na mundialu w kraju? Zapytaliśmy o to Benjamina Hajję, dziennikarza Transfermarkt i założyciela Maghrib Foot: – Marokańczycy mieli nadzieję, że to może być rok, w którym po raz pierwszy od 1986 roku awansujemy z fazy grupowej. Ale nawet jeśli ludzie myśleli, że to możliwe, to i tak byłoby to ogromnym osiągnięciem. Jak dotąd dwa pierwsze mecze na mistrzostwach to pozytywne zaskoczenie. Biorąc pod uwagę fakt, że Maroko grało z dwiema czołowymi drużynami świata oraz byłymi finalistami i półfinalistami mundialu 2018.

Cztery punkty przeciwko Chorwacji i Belgii to ogromna liczba. Nasz kraj wygrał wcześniej tylko dwa razy w mistrzostwach świata, więc pokonanie Belgów było niesamowitym uczuciem. Benjamin Hadjji dla iGola

Bez nich nie byłoby tego wyniku

W kadrze Maroka znajduje się wielu zawodników, którzy urodzili się w Europie i na Starym Kontynencie pobierali nauki futbolu. W tej drużynie od wielu lat kształtowali się liderzy, którzy brali na siebie ciężar gry w Pucharze Narodów Afryki. Achraf Hakimi wciąż jest najważniejszym ogniwem w reprezentacji, co też pokazuje obecny mundial i zestawienie go wśród najlepiej ocenianych Marokańczyków (drugi w statystykach odbioru piłki w całym turnieju). Po zwolnieniu w sierpniu z funkcji selekcjonera Vahida Halilhodzicia, do kadry wrócił Hakim Ziyech i też stał się – z powrotem – liderem formacji ofensywnej. Świetnie na lewej obronie gra Noussair Mazraoui, który występuje tam z konieczności.

Czy zmiana selekcjonera przed mundialem może się opłacić drużynie z Maroka?

Jeszcze warto odnotować świetną grą na stoperze Romaina Saissa, który przeżywa świetne chwile w Katarze (trzeci piłkarz w ogólnych statystykach MŚ pod względem wygranych pojedynków w obronie). Dodatkowo wspomaga swoich kolegów w atakach, szczególnie przy stałych fragmentach gry. Wtedy trzeba bardzo uważać na kapitana „Lwów Atlasu”, o czym już przekonała się Belgia. Warto jeszcze wyróżnić dobrze spisującego się jako pomocnik typu box-to-box Selima Amallaha oraz defensywnie nastawionego Sofyana Amrabata. Ten drugi niezwykle rozwinął się po PNA 2021, w którym nie był aż tak pewnym punktem środkowej linii Maroka.

Sofyan Amrabat jest jak dotąd naszym najlepszym zawodnikiem w tym turnieju. Dla Marokańczyków nie jest to żadną niespodzianką, ponieważ był dla nas kluczowy przez ostatnie dwa lata, rzadko notując złe występy. Jest niezbędny dla zespołu. Zwłaszcza w okresie gry bez piłki, ponieważ zajmuje wolne przestrzenie na boisku i wie, jak zamknąć strefę w środku pola – dodaje Hadjji.

A kogo można byłoby wyróżnić nieoczywistego? – Największą niespodzianką jest prawdopodobnie Nayef Aguerd. Nie dlatego, że kwestionowaliśmy jego umiejętności. Właśnie wrócił po kontuzji i jak dotąd ledwo łapał występy w West Hamie United w tym sezonie. Ominęła go też duża część przygotowań Maroka do mundialu, więc oglądanie go z taką świetną grą środkowego obrońcy w dwóch mecze jest naprawdę imponujące – odpowiada marokański dziennikarz.

A bez trenera świetnej taktyki

Byłyby wielkim nietaktem pominąć w tym wszystkim selekcjonera. Walid Regragui przejmował kadrę awaryjnie w sierpniu po niespodziewanej dymisji Vahida Halilhodzicia. Marokański trener, który w zeszłym sezonie obalił dominację egipskiego Al-Ahly w afrykańskiej Lidze Mistrzów oraz zdobył z Wydadem Casablanca mistrzostwo Maroka. To był kandydat ryzykowny, ale jednocześnie wpisujący się w trend na Czarnym Lądzie. Od kilku lat federacje zaczynają się przekonywać coraz bardziej do swoich trenerów i na ten moment widać, że to ryzyko się opłaciło.

Zatrudnienie go w roli selekcjonera było niewątpliwie ryzykownym krokiem. Ale federacja była zmuszona do wprowadzenia zmian w sztabie szkoleniowym, ponieważ atmosfera wokół drużyny zbudowanej przez Halilhodzicia była nie do naprawienia. Regragui wyrobił sobie duże nazwisko w marokańskim futbolu. Wygrywał ligę z FUS Rabat i Wydadem Casablancą, a także kilka miesięcy temu wzniósł trofeum afrykańskiej Ligi Mistrzów. Miał doświadczenie jako asystent w drużynie narodowej i był zawodnikiem Maroka jako zawodnik w 2004 roku, kiedy nawet dotarł z kolegami do finału PNA – dopowiada Hadjji.

Sukcesem 47-letniego selekcjonera jest poprawienie atmosfery wewnątrz zespołu, która była mocno zagęszczona przy wcześniejszym szkoleniowców, o czym wyżej wspominał nasz ekspert. Dodatkowo Regragui świetnie przygotował swój zespół pod względem taktycznym. Marokańczycy dobrze się przesuwają do ataków i wykorzystują swoje bardzo dynamiczne skrzydła. Do tego dodamy jeszcze błysk indywidualny takich piłkarzy jak Ziyech, Hakimi czy Boufal i mamy mieszankę, która może zaskoczyć każdego. Warto jeszcze wspomnieć, że trener przekonał też ich do dużej pracy w obronie. Mając świadomość klasy rywali, „Lwy Atlasu” częściej oddają piłkę rywalowi i nastawiają się na zabójcze kontry.

Regragui jest idealnym człowiekiem do roli selekcjonera „Lwów Atlasu”. Ponieważ cieszy się szacunkiem zarówno piłkarzy, jak i fanów. Mówi w języku darija (lokalnym marokańskim arabskim), francuskim i angielskim, co pomaga mu komunikować się ze wszystkimi graczami. Najwyraźniej udało mu się przekonać drużynę do własnej filozofii, która zakłada pokonanie większych dystansów niż przeciwnik i cierpliwość bez piłki. To dotyczy każdego zawodnika na boisku, nie tylko ośmiu czy dziewięciu piłkarzy. Widzieliśmy kogoś takiego jak Hakim Ziyech, który w koszulce Maroka stał się graczem, jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy – kończy Hadjji.

Maroko kupiło nasze serca w Rosji, a teraz może przejść do historii

Na samym wstępie wspominaliśmy o tym, że Maroko kupiło serca kibiców piłki nożnej cztery lata temu podczas mundialu w Rosji. Tam trafiło do trudnej grupy z Hiszpanią, Portugalią i Iranem. Waleczność, ofensywny polot i umiejętność zamknięcia momentami znacznie bardziej utytułowanych rywali sprawiły, że każdy fan futbolu docenił „Lwy Atlasu”. Od tamtej pory minęło jednak kilka lat, a sam skład reprezentacji został mocno zmieniony. W obecnym zespole mamy dziewięciu zawodników, którzy pamiętają atmosferę mistrzostw z 2018 roku. Z tego siedmiu zagrało na rosyjskich stadionach.

Jak wiele zmieniło się w kadrze Maroka od tamtego mundialu? Zapytaliśmy o to Saida Amdaę, dziennikarza Oh My Goal: – Od 2018 roku wiele się zmieniło. Jest nowa generacja. W porównaniu z ostatnimi mistrzostwami w Katarze zostało tylko siedmiu zawodników. Po odejściu Herve Renarda Maroko zatrudniło Vahida Halilhodzicia. Bośniak opowiadał się za skuteczną i taktyczną grą. Nie było pięknie, ale „Lwy Atlasu” wygrywały. Marokańczycy tylko trzy razy przegrali w latach 2019-2022. Selekcjoner został jednak zwolniony tuż przed mundialem z powodu konfliktów z liderami drużyny (Ziyech, Mazraoui). Jego następca, Walid Regragui, miał bardzo krótki czas na przygotowania (trzy mecze towarzyskie), podczas których stworzył zespół, który stara się grać ofensywnie i oferować show.

Dość spora przemiana była konieczna. Część doświadczonych piłkarzy już zrezygnowała z występów w reprezentacji (np. Mehdi Benatia czy Mbark Boussoufa). Jednak tamten moment był bardzo ważny dla marokańskiego futbolu reprezentacyjnego, który zrobił wyraźny postęp na arenie międzynarodowej. Nie do końca udało się to odzwierciedlić w postaci dobrego wyniku w Pucharze Narodów Afryki – o czym napisaliśmy niżej – ale wyraźnie coś poszło w górę. Maroko stało się czołową siłą Czarnego Lądu, co teraz widzimy na mistrzostwach świata w Katarze.

Maroko tylko raz w swojej historii wyszło z grupy mistrzostw świata. Miało to miejsce w 1986 roku, co było dużą niespodzianką. „Lwy Atlasu” wyszły wtedy z grupy na 1. miejscu, wyprzedzając Anglię, Polskę, oraz wyeliminowały Portugalię z dalszej fazy turnieju. W 1/8 finału stoczyli heroiczny bój z RFN (późniejszym finalistą), w którym przegrali 0:1 po golu zdobytym przez Lothara Matthäusa w 87. minucie. Każdy z obecnych kadrowiczów urodził się po tym wielkim sukcesie Maroka i Afryki.

https://twitter.com/BetVictor/status/1596855166380412928

Obecnie piłkarze w Katarze chcą zapracować na własną legendą. – To byłoby cudowne! Maroko nie awansowało do 1/8 finału od mistrzostw świata w Meksyku w 1986 roku. Grupa była bardzo trudna z Chorwacją (ostatnim finalistą MŚ) i Belgią, która zajmuje 2. miejsce w rankingu FIFA. To wyczyn dla takiego zespołu jak Maroko, który przyjeżdża z trenerem prowadzącym reprezentację dopiero od września. Jeśli Maroko zakwalifikuje się do fazy pucharowej, możemy uznać to za udany mundial. Reszta to tylko bonus, ale i tak drużyna będzie się starała zajść jak najdalej – dodaje Amdaa.

Dlaczego nie udało się przełożyć siły na PNA?

Od mundialu w 2018 roku notowania Maroka wyraźnie wzrosły na kontynencie afrykańskim. W 2017 roku „Lwy Atlasu” wyszły z grupy mistrzostw Czarnego Lądu po raz pierwszy od 13 lat. Nie był to dla nich bardzo udany turniej, bo na jego początku doznali porażki z DRK, która dała im awans dopiero z 2. miejsca. W ćwierćfinale przegrali oni z późniejszym finalistą, czyli Egiptem. Trzeba jednak przyznać, że Marokańczycy byli pierwszym rywalem, który aż tak mocno przycisnął Egipcjan w tamtym turnieju.

Po reformie PNA i powiększeniu go do 24 zespołów Maroko dobrze wypadło w swojej grupie, wygrywając wszystkie mecze, lecz robiło to dość minimalnie. Brak skuteczności, brak efektowności poskutkował tym, że w 1/8 finału po rzutach karnych Marokańczycy przegrali z Beninem. Podczas ostatniego turnieju już nie było takiej farsy. „Lwy Atlasu” od początku wyglądały na bardzo wygłodniałe. W fazie grupowej wygrały dwa mecze i w ostatnim na spokojnie osiągnęły remis.

Wtedy typowano je na głównego faworyta całego turnieju obok Senegalu, Kamerunu, Nigerii i Wybrzeża Kości Słoniowej. W 1/8 finału Maroko wygrało z Malawi 2:1, a w ćwierćfinale zagrało z Egiptem, który grał w całym turnieju mocno defensywnie i dość prostoliniowo w ofensywie – podaj piłkę do Salaha. Na nieszczęście Marokańczyków akurat na ten jedyny mecz PNA piłkarz Liverpoolu przypomniał o swoich umiejętnościach. Dzięki jego błyskowi udało się niespodziewanie wyrzucić „Lwy Atlasu” z turnieju, w którym szły po medal.

Dlaczego w ciągu ostatnich lat Maroko nie pokazało swojej mocy na Czarnym Lądzie? – W Afryce Maroko jest często wymieniane wśród faworytów, ale zawsze zawodzi przez drobne błędy. Z tego powodu Vahid Halilhodzić został zatrudniony przez federację. Miał pomóc „Lwom Atlasu” wygrywać mecze. Na przykład przeciwko Egiptowi w PNA 2019 Marokańczycy prowadzili 1:0, po czym przegrali 1:2 w meczu, który był przez nich kontrolowany. Mamy bardzo dobrą obronę, ale nie mamy odpowiedniej jakości napastnika, co nie pozwala drużynie na bezpieczne wejście na prowadzenie w meczach. Mam nadzieję, że poprawi się to teraz z Walidem Regragui u sterów drużyny narodowej – odpowiada Amdaa.

***

Prawda jest taka, że Puchar Narodów Afryki nie zawsze odzwierciedla się w eliminacjach do mistrzostw świata. Najbardziej utytułowanymi drużynami w Afryce są Egipt i Ghana. Egipcjanie w 2018 roku wrócili na pierwszy mundial od 28 lat, a ogólnie zagrali w tym turnieju trzykrotnie. Ghańczycy pierwszy raz na turnieju tej rangi zagrali w 2006 roku, a obecny ich udział w Katarze jest czwartym podejściem. W PNA 2021 Senegal wygrał w finale z Egiptem, a 3. miejsce zdobyło Burkina Faso, pokonawszy Kamerun. Dwóch z trzech medalistów nie widzimy na mistrzostwach świata 2022. Ghana to ekipa, która na ostatnich mistrzostwach Czarnego Lądu nie wyszła nawet ze swojej grupy.

Obecnie Maroko pokazuje podobny styl do tego, który można było zobaczyć w Kamerunie (gospodarz ostatniego PNA). Jedynie mniej utrzymuje się przy piłce, ale to ze względu na klasę rywali. Dla Marokańczyków zbliżający się mecz z Kanadą będzie czymś wielkim. „Lwy Atlasu” staną przed historycznym momentem i szansą na wyrównanie wyniku z 1986 roku. Przy odrobinie szczęścia i stracie punktów przez Chorwatów w meczu z Belgią (co jest prawdopodobne), mogą one zająć 1. miejsce w grupie, co da lepsze rozstawienie w 1/8 finału. Wtedy mogą pojawić się marzenia o ćwierćfinale. Jeżeli Maroko zagrałoby w nim, to stałoby się czwartą ekipą z Czarnego Lądu, która dokonałaby tego na mistrzostwach świata.

Zanim o tym piłkarze zamarzą, to najpierw jednak trzeba pokonać Kanadę. Achraf Hakimi i spółka pokazali, że powinno się to im udać. Zobaczymy, w jakich nastrojach będą Marokańczycy na zakończenie fazy grupowej. Wygrali oni dopiero trzeci mecz mundialu w swojej historii, ale chcą iść po więcej!

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze