Środa wieczór. Zakończyło się starcie w Bełchatowie pomiędzy miejscowym GKS-em a Chojniczanką. Jednym z najlepszych na boisku w ekipie gospodarzy jest kapitan – Marcin Grolik. Stoper kilkukrotnie uratował swoją ekipę przed utratą bramki, a miał też okazję aktywnie włączać się do akcji ofensywnych. Niestety dziś już wiemy, że 101. starcie Grolika w barwach „Brunatnych” było jego ostatnim. 31-latek rozwiązał bowiem kontrakt z winy klubu. Co to może oznaczać? Porozmawialiśmy na ten temat z lokalnym dziennikarzem, Bartłomiejem Majchrzakiem.
Kibice bełchatowskiego klubu przeżywali w ostatnich dniach niemały rollercoaster emocji. Najpierw po dwóch porażkach po restarcie rozgrywek – z Sandecją Nowy Sącz oraz Chrobrym Głogów, podopiecznym Marcina Węglewskiego wreszcie udało się przełamać, zwyciężając z Zagłębiem Sosnowiec. Więcej o tym spotkaniu można przeczytać, klikając TUTAJ.
Kilka dni później nad Górniczym Klubem Sportowym unosiły się czarne chmury. Bowiem w poniedziałek miejscowy serwis sportowy Belsport podał informację, jakoby GKS miał dzień później ogłosić upadłość. Jak się okazało – we wtorek doszło do zwykłego walnego zgromadzenia, po którym plotki na temat rzekomej upadłości szybko zdementowano. Zaprzeczono jednocześnie, że GKS miałby nie dokończyć rozgrywek na zapleczu ekstraklasy.
– Z jednej strony odetchnąłem z ulgą, z drugiej ta decyzja daje niewiele – komentuje dziennikarz GKS.net.pl i prywatnie kibic GKS-u, Bartłomiej Majchrzak. – Klub tonie w długach, sponsora brak, a walne zgromadzenie akcjonariuszy przyklaskuje działaniom prezesa Rydza. Dla mnie ta sytuacja jest dziwna od dawna. Prezes Rydz wspomina o różnych instrumentach, rozmowach z potencjalnymi inwestorami.
Jak dodaje, brakuje jednak konkretów i rozwiązań. – PGE poinformowało w ubiegłym roku o niekontynuowaniu współpracy z GKS-em Bełchatów, obecna sytuacja z COVID-19 to wycofanie z pewnością pogłębiła, lecz prezes idzie w zaparte i mówi, że wierzy w powrót PGE do klubu. Wiara podobno góry przenosi, ale czy przynosi sponsora do klubu? Wątpię. Z ulgą oddycham jedynie po spotkaniach „Brunatnych”, w których zespół sportową walką zdobywa punkty i przybliża się małymi krokami do sportowego utrzymania w lidze. Jednoosobowy zarząd stracił moje zaufanie już dawno. Po wyborczym briefingu poseł Janowskiej i prezesa Rydza, na którym obiecano umowę z PGE, ten drugi stracił moje zaufanie. Wszystko, o czym on mówi, to tylko słowa. Brak jest realnych czynów – tłumaczy Majchrzak.










