
Wychowanek GKS-u Bełchatów, asystent Lenczyka i Michniewicza; samodzielnie prowadził Bruk-Bet Termalikę i Bełchatów.
Urodził się w 1978 roku w Piotrkowie Trybunalskim, ale piłkarsko całe życie związał z GKS-em Bełchatów. Trafił tam jako ośmiolatek, przez piętnaście lat grał w kolejnych szczeblach klubu, a potem prowadził w nim wszystkie grupy młodzieżowe i czwartoligowe rezerwy. Specjalizował się w przygotowaniu motorycznym, miał dyplom UEFA A i odbywał staże w Borussii Dortmund, Borussii Mönchengladbach i Werderze Brema.
Do pierwszego zespołu GKS-u wprowadził go Orest Lenczyk. Najpierw były trzy rozmowy z trenerem, po których postawiono na niego, a potem szkoła, w której przed poprowadzeniem zajęć trzeba było wykazać się wiedzą teoretyczną. Pierwszą rozgrzewkę przeprowadził dopiero po półrocznym pobycie z zespołem: w drodze z gabinetu do hali usłyszał, że ma ją poprowadzić. Lenczyka nazywa mentorem.
W lipcu 2008 roku wyjechał z Bełchatowa. Do marca 2017 roku był asystentem w Widzewie Łódź (u Waldemara Fornalika, Pawła Janasa i Czesława Michniewicza), w Jagiellonii Białystok i Polonii Warszawa u Michniewicza, w Ruchu Chorzów u Tomasza Fornalika i Jacka Zielińskiego, a potem znów u Michniewicza w Podbeskidziu Bielsko-Biała, Pogoni Szczecin i Bruk-Becie Termalice Nieciecza. Najwięcej boiskowej pracy miał u Janasa, razem z Piotrem Stokowcem. Odpiera opinię, że Janas się nie wtrącał: codziennie o ósmej mieli zaplanowany mikrocykl, wydrukowany i dopięty na ostatni guzik. Marek Zieńczuk z Ruchu wspomina, że Węglewski robił więcej, niż do niego należało, i było po nim widać ambicje trenerskie. Z Chorzowa odszedł jednak w nie najlepszej atmosferze: podejrzewano tam, że nieoficjalnie współpracował z Michniewiczem, który prowadził rywala w walce o utrzymanie. On twierdził, że pogłoski wzięły się z przedmeczowego artykułu.
W marcu 2017 roku Michniewicz stracił pracę w Niecieczy, a Węglewski przejął zespół, który wiosną nie wygrał jeszcze meczu. W jedenastu spotkaniach ekstraklasy wprowadził Termalikę do grupy mistrzowskiej. Po dwóch porażkach przed meczem z Piastem Gliwice zmienił niemal pół składu. Wtedy miał tylko warunkowe pozwolenie na prowadzenie klubu ekstraklasy, bo miał wyłącznie licencję UEFA A. Przejęcie pracy po dotychczasowym szefie wywołało w środowisku zdziwienie, a on odpowiadał, że wielu asystentów w Polsce zostało w ten sposób trenerami i że zapracował na szansę. Po latach opisywał ten epizod jako lekcję: popełnił błędy w zarządzaniu drużyną, odstawił bramkarza Guilherme bez rozmowy, a system z trójką obrońców, który wtedy próbował wdrażać, w 2020 roku nadal go „parzył”.
W listopadzie 2017 roku wrócił do Bełchatowa jako dyrektor sportowy. Pierwszym zakupem był dron, do analizy treningów. Jeździł na mecze od IV do II ligi i szukał piłkarzy w niższych klasach rozgrywkowych, a klub wygrał rozgrywki Pro Junior System w II lidze. Wybrał na trenera Artura Derbina, z którym spotkał się po rozmowach z pięcioma innymi kandydatami, bo ten był najlepiej przygotowany. W sezonie 2018/2019 Derbin wprowadził GKS do I ligi. Węglewski prowadził równolegle juniorów, z którymi awansował na szczebel centralny, a w tym sezonie wspólnie z Zygmuntem Łuszczem drużynę CLJ U-18. W 2019 roku zrobił licencję UEFA Pro.
Pod koniec maja 2020 roku Derbin niespodziewanie odszedł, a Węglewski objął pierwszą drużynę, z którą walczył o utrzymanie w I lidze. „Budowałem tę drużynę przez dwa lata, znałem tych chłopaków, więc nie mogłem postąpić inaczej” – tłumaczył. Zespół się utrzymał, kosztem Olimpii Grudziądz. W listopadzie 2020 roku GKS nie przegrał od sześciu meczów, choć klub mierzył się z problemami finansowymi, a Węglewski mówił, że czuje się odpowiedzialny za piłkarzy, których namówił na przyjście. Sezon 2020/2021 zakończył spadkiem do II ligi po porażce z GKS Jastrzębie w przedostatniej kolejce. Jak podsumował, największym problemem był brak zwycięstwa u siebie od listopada, a drużyna strzeliła najmniej goli w lidze. Po sezonie rozstał się z klubem.
W lipcu 2021 roku został trenerem czwartoligowej Warty Sieradz, w czerwcu 2023 roku objął trzecioligowy Stilon Gorzów, a od marca 2024 roku prowadzi Orkan Buczek w IV lidze łódzkiej; od sezonu 2025/2026 klub występuje jako GKS Orkan Buczek.
Przygotowanie fizyczne wyniósł od Lenczyka: „Wywodzę się ze szkoły Lenczykowskiej, gdzie przygotowanie fizyczne jest bardzo ważne”. Jego ostatni rozruch przed meczem z Arką Gdynia w 2020 roku to były ćwiczenia z piłkami lekarskimi. Od Michniewicza wziął drobiazgowość taktyczną i zamiłowanie do nowinek technicznych: dużo czasu poświęca analizom, a w sztabie korzysta z pomocy analityków.
Z pracy dyrektora sportowego wyniósł, jak mówi, umiejętność zarządzania szatnią: patrzy na zawodników po ludzku i dba o jedność drużyny. Decyzje konsultuje z całym sztabem, a nie tylko z pierwszym asystentem. W Bełchatowie budował zespół z młodych piłkarzy i zawodników wyłowionych z niższych lig. O trudnych charakterach w sztabie mówi: „Ja też mam mocny charakter!”, a sztab jest po to, żeby dyskutować o wszystkim.
„Mój pierwszy zakup jako dyrektora sportowego to był dron. Ludzie się z tego śmieją, a to niesamowite narzędzie dla trenera.” (Weszło, listopad 2020)
„Nic dwa razy się nie zdarza, cytując Wisławę Szymborską. Niestety, cud po raz drugi nie wydarzył się przy Sportowej.” (Sportowy24, czerwiec 2021)
47
meczów
0,85
punktu na mecz
10
zwycięstw · 10 remisów, 27 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2020–20211 liga | 1 liga | 47 | 10-10-27 | 0,85 |





