W hicie 17. kolejki Premier League Manchester United na Old Trafford pokonał Arsenal Londyn. Bramkę na wagę trzech punktów strzelił Park Ji-Sung, a jednym z lepszych zawodników gości był Wojciech Szczęsny. Rzut karny w drugiej połowie przestrzelił Rooney.
W poniedziałek na Old Trafford w ekipie Arsenalu od pierwszej minuty na murawie pojawił się Wojciech Szczęsny. Tym samym, polski bramkarz stał się najmłodszym bramkarzem, występującym w tym sezonie w Premiership. Pierwszą interwencję Szczęsny zanotował w siódmej minucie. Golkiper z powodzeniem wyłapał niezbyt udane dośrodkowanie Naniego. Mecz od pierwszego gwizdka prowadzony był w niezwykle szybkim tempie. Co za tym idzie, w zagraniach obu ekip nie brakowało strat i niecelnych podań. Bramkarz „Kanonierów” musiał po raz drugi interweniować w dziesiątej minucie za sprawą Wayne Rooneya. W odpowiedzi strzał na bramkę Van der Sara oddał Chamakh. Trzy minuty później z rzutu wolnego próbował Nani. Również i tym razem piłkę bez problemów chwycił Szczęsny.

Manchester United mógł wyjść na prowadzenie w 22. minucie. Squillaci niepewnie wybił piłkę po dośrodkowaniu Fletchera a chwilę później bez zastanowienia uderzył ją z niewygodnej pozycji Nani. Portugalczyk uderzył mocno, ale zabrakło kilkanaście centymetrów, by piłka trafiła w światło bramki. Po upływie dwóch kwadransów zarysowała się wyraźna przewaga „Czerwonych Diabłów”. Gospodarze częściej dysponowali piłką, a rola Arsenalu ograniczała się do jednorazowych wypadów na połowę Manchesteru. W dalszym ciągu jednak na boisku panował chaos. Po obu stronach po zawodnikach zauważyć można było zdenerwowanie. Często dochodziło do prostych strat i niepotrzebnych, przerywających widowisko fauli.
Wreszcie jedna z akcji przeprowadzonych przez sir Aleksa Fergusona dała tak upragnione przez kibiców zgromadzonych na Old Trafford prowadzenie. Z prawego skrzydła do środka pola karnego skierował się z piłką portugalski skrzydłowy, który zdecydował się na dogranie do środka. Podanie Naniego zostało lekko podbite i w okolicy 10. metra od bramki trafiło na głowę Park Ji-Sunga. Koreańczyk dobrze się ustawił i posłał piłkę w górny róg bramki strzeżonej przez Szczęsnego. W odpowiedzi desperacką akcję przeprowadził Arszawin. Wykończenie akcji przez Rosjanina pozostawiało jednak wiele do życzenia. Pod koniec połowy gospodarze chcieli jeszcze podwyższyć prowadzenie. Gracze Fergusona drugiej bramki nie zdobyli, ale ich ataki spowodowały, że dwóch graczy Arsenalu otrzymało żółte kartki.
Na początku drugiej części gry z nieco lepszej strony pokazali się gracze Arsene Wengera. W kilka minut po rozpoczęciu przez Howarda Webba drugiej części meczu goście z Londynu kilka razy z rzędu przedostali się pod pole karne Van der Sara. Pierwszy próbował Rosicky, nieco później Nasri. W 54. minucie świetną interwencją popisał się Wojciech Szczęsny. Piłka zablokowana po strzale Rooneya trafiła pod nogi Andersona, który znalazł się z Polakiem w sytuacji sam na sam. Szczęsny odważnie wyszedł do Brazylijczyka i zdołał wybić jego strzał. Dwie minuty później mogło być już 1:1. Najpierw sprzed pola karnego kąśliwie uderzył Nasri. Van der Sar zdołał piłkę wybić na bok i gdyby nie przytomna interwencja Vidicia mógł do niej dobiec Chamakh i umieścić w pustej bramce. W 59. minucie akcja ponownie przeniosła się pod bramkę gości. Kolejny raz z dobrej strony pokazał się Nani. Portugalczyk odzyskał straconą moment wcześniej piłkę i oddał strzał na bramkę strzeżoną przez Polaka. Skrzydłowy Manchesteru zdecydował się na strzał pod poprzeczkę, ale przesadził z siłą i futbolówka poszybowała ponad bramką.

Mecz z minuty na minutę nabierał rumieńców a przewaga, przynajmniej optyczna należała do „Kanonierów”. Gracze Wengera coraz śmielej sobie poczynali, ale w 72. minucie spotkała ich mało przyjemna sytuacja. We własnym polu karnym piłki ręką dotknął Clichy, a Howard Webb po konsultacji z arbitrem liniowym wskazał na jedenasty metr przed bramką Szczęsnego. Egzekutorem miał zostać Wayne Rooney. Anglik, być może, zdeprymowany presją wyniku nie poradził sobie z tym zadaniem i przestrzelił rzut karny. Wynik spotkania zatem nie uległ zmianie, a chwilę później na boisku w miejscu Arszawina pojawił się Walcott.
W 86. minucie po raz kolejny próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności bramkarskich pokazać musiał Szczęsny. Polskiego bramkarza sprytnie przelobować próbował Wayne Rooney. Napastnik podciął piłkę jeszcze przed polem karnym, ale Szczęsny wyciągnął się jak struna i obronił strzał Anglika. Howard Webb doliczył do regulaminowego czasu gry cztery minuty. Arsenalowi brakowało już pomysłu na skonstruowanie dogodnej sytuacji, a Manchester nie pozwolił sobie na wydarcie trzech punktów, które dawały „Diabłom” powrót na szczyt tabeli.
Ajajajajjjjjj-szkoda!!! I to na dodatek skośny
zawodnik pokonał Polaka...8/...Ale brawa dla WOJTKA
SZCZĘSNEGO-ARSENAL będzie miał z Niego jeszcze
mnóstwo pożytku;)
Dobrze Wojtek bronił! I dobrze, że pan WR
przestrzelił karnego!
"skośny zawodnik" juz po tym wpisie kolegi widzę,
że rozmowa nie ma najmniejszego sensu. powodzenia w
życiu.
Dawać młodego Szczęsnego do Kadry...!!!
O co Ci chodzi???Przecież napisałem bez żadnych
podtekstów prawdę!BO KTO STRZELIŁ JEDYNĄ BRAMKĘ
W TYM MECZU,JAK NIE BODAJŻE KOREAŃCZYK PARK
JI-SUNG???!!!
mogło być wyżej ale ważne że jest zasłużone
zwycięstwo i 3 pkt. BRAVO RED DEVILS!!!!!
Jak nie teraz Arsenal wygrał to może na Emirates.
Szczęsny zagrał dobrze ale trzeba przyznać że
miał szczęścia troche gdzie niegdzie.
"I to na dodatek skośny zawodnik pokonał Polaka" a
co w tym złego? nie w tym, że pokonał Polaka, ale
w tym, że jest "skośny" ?
Ejjj-ALE TO JEST FAKT,GDYŻ TO KOREAŃCZYK WIĘC I
SKOŚNY ZAWODNIK!Więc nie wiem wciąż o co Ci
chodzi???!!!
Kolega 'xxx' pewnie jest koreańczykiem i kolega
'Marcin77' Go obraził :O