Paris Saint-Germain przegrało przed własną publicznością z Olympique Lyon 1:3 i odpadło z Pucharu Francji na poziomie ćwierćfinału. Pierwsi bramkę zdobyli gospodarze, ale „Les Gones” odpowiedzieli trzema trafieniami i to oni świętowali awans do półfinału CdF.
Hitem ćwierćfinałów Coupe de France była oczywiście potyczka Paris Saint-Germain z Olympique Lyon. W roli faworyta do meczu podchodzili gospodarze, ale „Les Gones” nie raz już zaskoczyli doskonałymi występami.
Do składu PSG po krótkiej nieobecności wrócił Nene, w formacji Lyonu brakuje zaś Crisa, który doznał kontuzji.
Mecz rozpoczęli paryżanie, którzy musieli radzić sobie bez narzekającego na uraz uda Maxwella oraz Chantome, który ma kontuzjowane biodro. Warto odnotować, że Sylvain Armand rozrywał dziś swój 350. mecz.

Pierwsze minuty ograniczały się do walki w środkowej strefie boiska. Minimalną przewagę w posiadaniu piłki mieli goście, ale to PSG miało lepsze sytuacje. W 11. minucie Nene przerzucił piłkę nad obrońcami Lyonu, ale Kevin Gamerio nie zdołał opanować genialnego podania od Brazylijczyka. Chwilę później napastnik reprezentacji Francji znów stanął przed szansą pokonania Hugo Llorisa, ale nie zdołał przeciąć zagrania Jeremy’ego Meneza.
W 18. minucie arbiter spotkania podyktował rzut karny dla PSG, po tym jak ręką piłkę dotknął Umtiti. Do futbolówki podszedł Nene i bez problemu pokonał golkipera gości.
Lyon nie załamał się i już sześć minut później było 1:1. Perfekcyjnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Kim Kallstrom, który z 25 metrów trafił w samo okienko bramki Doucheza.
Po tym golu tempo meczu znacznie spadło. Oba zespoły zaczęły grać dużo bardziej asekuracyjnie. Lyon nadal próbował konstruować ataki pozycyjne, PSG zaś skupiło się na kontratakach. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, Lyon ukąsił po raz drugi. Gomis zagrał długą piłkę z lewej strony, defensorzy gospodarzy minęli się z futbolówką, a Lisandro Lopez z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.
Tuż przed przerwą Paris Saint-Germain mogło wyrównać, ale Nene zmarnował sytuację sam na sam z Llorisem.
Po zmianie stron na boisku pojawił się Javier Pastore. „El Flaco” od razu wprowadził do swojego zespołu wiele świeżości.
W 53. minucie swoje ogromne umiejętności zaprezentował Lloris. Golkiper gości zdołał odbić genialne uderzenie Jalleta z półwoleja, a chwilę później powstrzymał rozpędzonego Meneza. Dominacja paryżan rosła z minuty na minutę, ale Hugo Lloris wyprawiał między słupkami cuda. Próbował Menez, Jallet, Pastore, ale bramkarz reprezentacji Francji robił wszystko, aby nie puścić gola.
Paryż zostawiał z tyłu coraz więcej wolnego miejsca, a w 68. minucie mógł z tego skorzystać Lyon. Gomis wyprzedził dwóch obrońców PSG i znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem gospodarzy. 26-latek dojrzał lepiej ustawionego Lisandro Lopez, ale Argentyńczyk z kilku metrów nie trafił na pustą bramkę i nadal na Parc des Princes było 1:2.











