Z remisowego wyniku w hitowym spotkaniu Lyonu z Rennes cieszyć się mogą tylko kibice liderującego w lidze Lille. Podopieczni Rudiego Garcii wygrali kolejny mecz i mają już pięć punktów przewagi nad wiceliderem. Swoje kolejne bramki w lidze francuskiej zdobył Ireneusz Jeleń. Jego dwa trafienia dały Auxerre bardzo ważne zwycięstwo.
Lyon remisuje na własne życzenie
W sobotnim spotkaniu na szczycie spotkały się zespoły Olympique Lyon i Rennes. Ci pierwsi po bardzo nieudanym rewanżu w Madrycie z Realem w Lidze Mistrzów chcieli się zrehabilitować, jednocześnie potrzebowali zwycięstwa, by nie stracić dystansu do prowadzącego Lille, gdyż walka o mistrzostwo Francji to już wszystko, co pozostało podopiecznym Claude’a Puela. Pierwsze 45 minut zdecydowanie należało do gospodarzy. Najwyraźniej wysoka porażka w Hiszpanii podrażniła ich ambicje. Ich przewagę najlepiej ilustruje statystyka oddawanych strzałów, w której „Les Gones” prowadzili do przerwy 12 do 2, a strzały te były rzeczywiście niebezpieczne. Jeszcze przy uderzeniach Jimmy’ego Brianda główką oraz Miralema Pjanicia z rzutu wolnego „Czerwono-czarni” wyszli obronną ręką, lecz w 36. minucie, gdy swoją bramkę próbował zdobyć Lisandro Lopez, skapitulować musiał Nicolas Douchez. Francuskiego bramkarza zmylił jednak wyraźny wkład w tej akcji Bafetimbiego Gomisa, który zmienił tor lotu piłki i jemu trzeba zaliczyć to trafienie.

Po zmianie stron obraz gry niewiele uległ zmianie. Po niecałej godzinie gry mogło dojść do kopii sytuacji bramkowej, gdyż poprawić strzał tym razem Anthony’ego Reveillere’a chciał poprawić Gomis, lecz piłka minęła słupek bramki Rennes. Nieciekawa sytuacja gości pogorszyła się jeszcze w 64. minucie. Nieodpowiedzialnie zachował się kolumbijski napastnik Bretończyków, który po ostrym faulu Dejana Lovrena próbował sam wymierzyć sprawiedliwość ostrym ruchem nogi i arbiter spotkania, Antony Gaultier, nie miał wyjścia jak tylko wyrzucić krewkiego piłkarza z boiska. W tym momencie wydawało się, iż nic na boisku już się nie zmieni. Ambitnie próbujący wyrównać stan meczu goście wciąż zderzali się z dobrze grającą defensywą Lyonu, ich rywale zaś dosyć opieszale prowadzili swoje akcji, jakby sądzili, że jednobramkowe prowadzenie jest już dostatecznym komfortem.
Na 12 minut przed końcem taka postawa liończyków mogła się zemścić, gdyż fatalny błąd popełnił Hugo Lloris, wypuszczając futbolówkę z rąk po udanej interwencji. Przed szansą zdobycia gola stanął wprowadzony z ławki rezerwowych John Verhoek, lecz bramkarz reprezentacji Francji naprawił swoją gafę i wyłapał piłkę spod nóg napastnika. Młody Holender zasłużył się jednak dziesięć minut później, gdy asystował przy trafieniu Kevina Theophile’a-Catherine’a. Przy wysokiej piłce zagranej w pole karne z rzutu wolnego zgrał głową wzdłuż bramki, a tam do siatki wepchnął ją obrońca Rennes. W tej sytuacji ponownie nie popisał się Lloris, który przez złe ustawienie nie mógł przeciąć dośrodkowania Holendra. Zranione OL ruszyło do ataku, ale było już za późno. Goście świetnie radzili sobie w grze defensywnej pomimo straty jednego zawodnika i dowieźli cenny remis na Stade Girland do końca. W okamgnieniu piłkarzom Puela czmychnęło drugie miejsce w tabeli i obecnie tracą już do lidera sześć oczek. Rennes jest tuż przed nimi, mając jeden punkt więcej.











