W sobotę Marsylia, dziś Bordeaux i Lyon przegrały swoje mecze. Główni pretendenci do tytułu nie potrafią wygrywać spotkań na początku sezonu. „Żyrondyści” ulegli Tuluzie na Stade Chaban-Delmas, natomiast Lyon nie dał rady Caen.
Tuluza i Caen ogrywają faworytów i przewodzą w tabeli
Zwycięstwo Tuluzy w poprzedniej kolejce było zrozumiałe z powodu klasy przeciwnika, jakim był beniaminek z Brest. Dzisiejsze zwycięstwo ekipy dowodzonej przez Alaina Casanovę trzeba uznać za sporą sensację, ponieważ rywalem było Bordeaux. Ale trzeba od razu przyznać, że na boisku zdecydowanie lepszą drużyną była Tuluza.
Wynik otworzył Daniel Braaten w trzeciej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Rekcja Bordeaux po przerwie była godna podziwu. W 48. minucie po bardzo ładnej dwójkowej akcji Cavenaghiego i Plasila, ten drugi umieścił piłkę w siatce. Gol wyrównujący – tylko na tyle było stać w tym meczu Bordeaux. Co innego Tuluza, która grała konsekwentnie taktycznie w obronie i ataku. Gola dającego zwycięstwo gościom strzelił Etienne Didot.
Caen już w pierwszym meczu pokazało, że nie będzie łatwym przeciwnikiem dla nikogo. Dziś przekonał się o tym Lyon, który uległ mu 2:3. Indywidualna akcja Yatabare i celne podanie do El Arabiiego przyniosło pierwszą bramkę w tym meczu dla gospodarzy. Na odpowiedź Lyonu nie trzeba było długo czekać. W 6. minucie piękną bramkę strzelił Gomis. Dziesięć minut później ponownie Caen objęło prowadzenie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Yatabare. W 23. minucie Gomis, będący na minimalnym spalonym, pokonał Alexisa Thebaux i zrobiło się 2:2. W doliczonym czasie gry Lyon osłabił Anthony Revelliere, który otrzymał drugą żółtą kartkę w tym meczu i opuścił boisko.
Po przerwie Caen wykorzystało grę w przewadze, strzelając gola dającego trzy punkty. Autorem trafienia był Ismaila N’Diaye, dla którego był to pierwszy gol w lidze francuskiej.
Lille z PSG na remis
Od początku meczu obie drużyny prezentowały się na podobnym poziomie. Starały się grać do przodu. Z biegiem czasu to paryżanie zaczęli stwarzać sytuacje podbramkowe. Nene kilkakrotnie próbował, lecz w bramce dobrze bronił Mickael Landreau, który z odrobiną szczęścia nie dał się pokonać.
Lille nie potrafiło stworzyć sobie okazji, z której mogłoby się pokusić o bramkę. Dobrze kryci Gervinho I Hazard nie pograli sobie w tym meczu, co pozwoliło graczom Paris Saint-Germain nie przegrać tego spotkania.










