Za nami emocje reprezentacyjne i przyszedł czas, by wrócić do ligowej rzeczywistości. Także Francja, opromieniona powrotem formy swoich kadrowiczów, spodziewa się, że rywalizacja w Ligue 1 przyniesie nie mniejsze emocje. Wydaje się, że tak też się stanie, bo okazji ku temu nie zabraknie. Rozpoczniemy od mocnego uderzenia, a potem będzie już tylko ciekawiej. Przed nami dziewiąta kolejka na francuskich boiskach.
Tradycyjnie piłkarze rozpoczną grę w sobotni wieczór, choć tym razem liczba meczów została trochę inaczej rozłożona na weekendowe dni. Wszystko to za sprawą decyzji władz ligi, które postanowiły przenieść mecz Nicei z Saint-Etienne na niedzielę ze względów bezpieczeństwa. Adekwatny wniosek złożyło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, gdyż nie jest w stanie przeznaczyć dostatecznych sił zabezpieczających na to spotkanie.
Sobota wyjątkowo ciekawa

Jak już wspomniałem, w sobotę rozpoczniemy kolejkę od wyjątkowo ciekawie zapowiadającego się wydarzenia. Otóż do niewielkiej burgundzkiej miejscowości, Auxerre, przyjedzie mistrz kraju sprzed dwóch lat, Bordeaux, odpowiednio 3. i 6. ekipa zeszłego sezonu. Obie drużyny mogą zaliczyć ostatnie spotkania do udanych. „Żyrondyści” pokonali Lorient, wydłużając passę meczów bez porażki do czterech i na Stade Abbe Deschamps niechętnie z niej rezygnują.
Zaś piłkarze Jeana Fernadeza wygrali przed dwoma tygodniami pierwszy mecz w lidze i to od razu 4:0. Co prawda dokonało się to w Awinionie, w którym punktów trudno nie zdobyć, ale nie zmienia to faktu, że braki kadrowe wyjątkowo nękają „AJA” i nie jest im łatwo zdobywać jakiekolwiek punkty, grając jednocześnie w pucharach. Nie można nie zauważyć jednak, że potencjał w tej drużynie jest niezwykły i szczególnie pokazały to potyczki w Lidze Mistrzów z Realem i Milanem. Pierwsze zwycięstwo zawsze przynosi dodatkową motywację i energię, i gospodarze postarają się w sobotę zachować całą pulę dla siebie, czego miejscowi kibice nie widzieli już od dawna.
Drugim interesująco zapowiadającym się spotkaniem o godzinie 19 jest występ obrońców tytułu, Marsylii, którzy przyjmą na Stade Velodrome lokujące się w strefie spadkowej Nancy. Wydawałoby się, że przepaść dzieląca zespoły w kontekście tegorocznej formy nie zwiastuje niczego ekscytującego. Nic bardziej mylnego, a przynajmniej w moim przekonaniu. Drużyna z Lotaryngii, mimo że nie zdobyła jak dotychczas wielkiej liczby punktów, to trzeba zauważyć, że wszystkie znajdujące się na ich koncie zostały przywiezione z obcych boisk. Mało tego, zawodnicy Pablo Correi nie przegrali ani razu na wyjeździe, a mieli okazję grać już w Auxerre, Nicei czy Montpellier.
Naprzeciwko nich staną żądni kolejnego mistrzostwa „Les Phoceens”, których forma sportowa wyraźnie się podnosi. Po dwóch zwycięstwach przyszedł remis, lecz w niesamowicie atrakcyjnym spotkaniu w Saint-Etienne, w którym piłkarze Deschampsa pokazali świetny futbol. Podobnie ma stać się jutro, kiedy to na trybunach zasiądzie prawdopodobnie ok. 50 tysięcy żywiołowych kibiców. Na pewno stworzą fantastyczną atmosferę, przy której łatwiej będzie zdobyć punkty. Jednak marsylczycy są świadomi trudnego zadania, które ich czeka: podsumował rywali pomocnik Marsylii, Andre Ayew. dodał reprezentant Ghany. Jedno jest pewne, co do tego meczu: goli zabraknąć nie powinno. Ostatnia wizyta Nancy na Stade Velodrome, podczas której padło mniej niż trzy bramki, miała miejsce w 1984 roku.













