Olympique Lyon pewnie pokonał RC Lens 3:0 i nadal liczy się w walce o mistrzostwo. Ofensywy gospodarzy nie był w stanie powstrzymać nawet znakomicie broniący Runje.
Ostatnie spotkanie 30. kolejki Ligue 1 to pojedynek Olympique Lyon – RC Lens. Gospodarze plasują się obecnie na 5. miejscu i mają na swoim koncie 50 punktów. Lens zajmuje przedostatnią pozycję (19) i zdołało uzbierać zaledwie 28 oczek. „Les Gones”, jeżeli miało jeszcze nadzieje na mistrzostwo, musiało wygrać, porażka Lille, Rennes i dzisiejszy remis Marsylii to bowiem idealne rezultaty dla podopiecznych Claude’a Puela.
Dla przyjezdnych każdy mecz jest grą o olbrzymią stawkę. „Les Sang et Or” są już jedną nogą w Ligue 2 i zapewne chcieli zrobić wszystko, aby wywieźć ze Stade Gerland choćby jeden punkt.

Nieoczekiwanie w wyjściowym składzie Lyonu na środku obrony kosztem Crisa pojawił się Toulalan. Puel znalazł również miejsce dla Pieda. Wielkim nieobecnym był Gomis, którego nie było nawet w ławce, prawdopodobnie doznał kontuzji.
W składzie gości jedna niespodzianka. Na prawej stronie zamiast Eduardo znalazł się Demont.
Pierwsze minuty na Stade Gerland były walką w środkowej strefie boiska. Od samego początku Cissokho był traktowany przez fanów fatalnie. Każdy jego kontakt z piłką był nagradzany głośnymi gwizdami. Kibice stracili sympatię do piłkarza po incydencie w tym tygodniu, kiedy to doszło do starcia między nim a jednym z fanów.
Pierwszą okazję mieli gospodarze. Dośrodkowanie z rzutu różnego leciało idealnie na głowę Toulalana, ale jego uderzenie poleciało wysoko nad bramką. Lyon całkowicie zepchnął gości do defensywy i zaprezentował całą serię dośrodkowań, jednak zawsze brakowało wykończenia lub na posterunku był Runje. Pierwszy groźny kontratak miał miejsce w 6. minucie. Akale popędził lewą flanką, znakomicie poradził sobie z bocznym defensorem „Les Gones” , ale wykonał on o jeden zwód za dużo i nadział się na środkową parę obrońców. W grze „Les Artesiens” widać było chęć przeprowadzenia błyskawicznych ataków. Goście grali bez presji i chcieli zrobić niespodziankę.
Gospodarze z minuty na minuty powiększali przewagę w posiadaniu piłki, ale nie potrafili poważnie zagrozić golkiperowi Lens. W grze podopiecznych Puela panował chaos, co bardzo podobało się Laszlo Boloniemu. W 23. minucie kolejną okazję na dośrodkowanie z rzutu rożnego miał Gourcuff, ale jego wrzutka była zbyt długa i minęła całe pole karne gości.
W 28. minucie dobrą okazję z rzutu wolnego miał Kallstrom, ale poniosła go fantazja i uderzył fatalnie. Bramka dla gospodarzy wisiała w powietrzu. Dobre okazje marnowali kolejno Briand, Pied i Kallstrom. Najlepszą sytuację miał jednak w 34. minucie Lisandro Lopez, ale po jego uderzeniu piłkę z linii bramkowej wybił Runje. Do końca pierwszej połowy boczni pomocnicy „Les Gones” dogrywali piłkę raz z lewej, raz z prawej strony, ale żaden z znajdujących się w polu karnym graczy nie potrafił pokonać znakomicie dysponowanego Runje. Podopieczni Claude’a Puela schodzili do szatni przy ogromnych gwizdach, co było najlepszym komentarzem ich gry w pierwszej połowie.











