Niedziela we Francji była niezła, choć można by oczekiwać nieco więcej. Swoje mecze rozegrały dzisiaj drużyny utytułowane, biorące udział w europejskich pucharach oraz liczące się w walce o tytuł mistrza. Odbył się również prawdziwy szlagier ligi, pojedynek Girondins Bordeaux z Olympique Lyon.
Lille po raz kolejny zwycięża
Lille OSC nie bez trudu wygrywa swoje drugie spotkanie w sezonie. Zespół pokonał u siebie Auxerre tylko 1:0. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, chociaż z delikatnym wskazaniem na gospodarzy. Jednakże żadnej z drużyn nie udało się wypracować na tyle klarownej sytuacji, aby strzelić bramkę. W drugiej części oba kluby intensywniej ruszyły do ataku. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się raczej sprawiedliwym remisem, Lille zdobyło bramkę. W 89. minucie po dobrym dośrodkowaniu piłkę przedłużył głową Gervinho, następnie futbolówka odbiła się od ręki jednego z obrońców Auxerre i doleciała do Moussy Sowa, który umieścił ją w siatce. Trzeba dodać, że zawodnik był na kilkumetrowym spalonym. To nie tylko drugie zwycięstwo „Les Douges” z rzędu, to również drugie zwycięstwo klubu zdobyte w kontrowersyjnych okolicznościach.
Bezbarwny mecz na Parc des Princes
Paris Saint-Germain bezbramkowo zremisował ze Stade Rennais na własnym stadionie. Jedenastka gości jest niespodzianką w Ligue 1 i spekulowano, że może śmiało rywalizować z klubem ze stolicy, a nawet pokusić się o trzy punkty. Całe 90 minut było bardzo wyrównane. Obie strony oddały zaledwie kilka groźnych strzałów na bramkę przeciwnika, lecz nie na tyle groźnych, aby zdobyć gola. Zespoły grały bardzo asekuracyjnie i widać było, że żadnej z drużyn nie uśmiecha się ryzykować w tak trudnym meczu. Podział punktów zdecydowanie sprawiedliwy.
Lyon na kolanach
Szóstą kolejkę ligi francuskiej zwieńczyła perełka, starcie gigantów. Girondins Bordeaux w ostatnim pojedynku weekendu na własnym stadionie podejmowało Olympique Lyon. Na Stade Chaban-Delmas zobaczyć można było kolejny bardzo wyrównany mecz. W pierwszej połowie obie ekipy oddawały groźne strzały. Najbliżej zdobycia gola był Lisandro, jednak Argentyńczyk zmarnował wyśmienitą sytuację sam na sam. Dobrze również uderzali Bastos głową oraz Jussie zza pola karnego. Do przerwy bramek nie było. W drugich 45 minutach nastąpiło przełamanie na korzyść Bordeaux. „Żyrondyści” atakowali częściej od swojego przeciwnika i zasłużenie objęli prowadzenie. W 60. minucie po długim dośrodkowaniu Alou Diarra trącił piłkę głową, stojąc tyłem do bramki i skierował ją do siatki. Chwilę później po znakomitej kontrze mogło być 2:0, lecz Maazou zaliczył trafienie z kilkumetrowego spalonego, z którego nie kwapił się nawet uciekać. Goście obudzili się dopiero pod sam koniec. Wprowadzony Bafetimbi Gomis przeprowadził kilka groźnych akcji. Francuz jednakże niecelnie uderzał z głowy oraz zmarnował kolejną, stuprocentową szansę jeden na jeden z bramkarzem. Po raz kolejny sprawdziło się powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. W 92. minucie Bordaux przeprowadziło efektowny kontratak. Jussie z łatwością ograł Tulalana, następnie poradził sobie z defensywą Lyonu i z łatwością zdobył gola płaskim strzałem obok bezradnego Llorisa. Znakomity popis indywidualnych umiejętności Brazylijczyka. Po dobrym widowisku 2:0 dla Girondins!










