Francuska Ligue 1 powoli przyzwyczaja nas do ciągłych niespodzianek – nieoczekiwanych porażek faworytów czy też zaskakujących zwycięstw niżej notowanych zespołów. Ligowa tabela po piątej kolejce w ogóle nie przypomina zestawienia z końca zeszłego sezonu. Ponadto zupełnie nie zanosi się, aby w najbliższym czasie sytuacja ta uległa zmianie, jak wcześniej przypuszczano. Jednakże właśnie ze względu na te nieprzewidywalne wyniki mamy bardzo atrakcyjny i emocjonujący początek rozgrywek we Francji.
Marsylia nadal nieskuteczna
Piłkarze Olympique Marsylia wciąż nie grają tak jak na mistrza przystało. W swoim ostatnim meczu podejmowali AS Monaco przed własną publicznością i udało im się zdobyć tylko jeden punkt. Na boisku nie prezentowali się jednak źle. Stworzyli sobie mnóstwo sytuacji i przez niemal całe spotkanie przeważali, podobnie jak w poprzednim meczu z Girondins. Bardzo aktywny był również nowy nabytek, Andre-Pierre Gignac. Problem w tym, że „Les Phoceens” nie potrafią wykańczać wypracowanych akcji. Na dodatek gospodarze musieli dwukrotnie odrabiać straty. Fantastyczna bramka Valbueny oraz łut szczęścia przy samobójczym trafieniu w końcówce wystarczyły tylko na remis. Z powodu kontuzji na boisku nie pojawił się Loic Remy. Kibicom Marsylii pozostaje mieć nadzieję, że młody piłkarz wprowadzi świeżość do ofensywy zespołu.
Od dawna wyczekiwane zwycięstwo

Lille nareszcie się przełamało. Po czterech zremisowanych spotkaniach zespołowi udało się pokonać na wyjeździe RC Lens aż 1:4. Zwycięstwo przyszło jednak nie bez trudów oraz kontrowersji. Arbiter główny odesłał do szatni dwóch piłkarzy gospodarzy już do 46. minuty. Co ciekawe, dopiero po tym fakcie RC Lens zaczęło groźnie atakować i doprowadziło do wyrównania. Goście jednak, grając z przewagą dwóch zawodników, wzięli się w garść i przechylili szalę na swoją stronę. Gervinho i wprowadzony w drugiej połowie Pierre-Allain Frau trafiali po dwa razy. Po ostatnim gwizdku można było słyszeć tylko gwizdy niezadowolonych kibiców. Być może to zwycięstwo podniesie morale zawodników Lille i nie będą mieli już kłopotów z wygrywaniem spotkań.
Tuluza pokonana
Piłkarze Toulouse FC przegrali swój pierwszy mecz. Jak dotąd mieli na swoim koncie komplet punktów. W ostatni weekend musieli ulec AS Saint-Etienne na własnym boisku. Wynik wprawdzie był skromny, bo tylko 0:1, ale gospodarze w pełni zasłużyli na krytykę. W pierwszej połowie praktycznie nie istnieli. W drugiej, po zmianach taktycznych oraz personalnych, ich gra się trochę ruszyła z miejsca. Nie zmienia to jednak faktu, że do siatki trafili po raz kolejny goście. Z tym że sędzia odgwizdał spalonego, w moim przekonaniu niesłusznie. Pocieszający jest fakt, że mimo porażki zawodnicy z Tuluzy nadal znajdują się na fotelu lidera.











