Lyon bez pucharów po raz pierwszy od 24 lat. Jedynym ratunkiem… wygranie Ligi Mistrzów


Po wielu latach dobrej gry Olimpique Lyon popadł w kryzys. Klub Jeana-Michela Aulasa stał się jedną z największych ofiar przedwczesnego przerwania sezonu

5 sierpnia 2020 Lyon bez pucharów po raz pierwszy od 24 lat. Jedynym ratunkiem… wygranie Ligi Mistrzów
Archiwum prywatne Sławomira Tybora

Olympique Lyon od 1996 roku nieprzerwanie występował w europejskich pucharach. Ponadto świetnie sobie radził w Ligue 1. Rok 2020 jest dla wielu osób oraz instytucji koszmarem. Do grona najbardziej niezadowolonych można doliczyć od niedawna włodarzy i piłkarzy reprezentujących klub z Lyonu.


Udostępnij na Udostępnij na

Z reguły kryzysy nie powstają z dnia na dzień. Są one najczęściej spowodowane serią nieodpowiednich decyzji oraz pewnej lekkomyślności. W tym przypadku jest podobnie, choć problemy zespołu prowadzonego dzisiaj przez Rudiego Garcię nie wydawały się początkowo tak oczywiste. Raczej można wyszukiwać zwyczajnego braku szczęścia. Dlatego powspominajmy trochę wielki Lyon i zdiagnozujmy przyczyny tegorocznej porażki zarówno od strony sportowej, jak i organizacyjnej.

Era Aulasa

Aulas dzisiaj może wydawać się dla niektórych fanów specyficznym i kontrowersyjnym staruszkiem. Ostatnio stało się o nim głośno, gdy otwarcie zaprotestował przeciwko przedwczesnemu kończeniu Ligue 1. Mimo czasem stanowczego charakteru i własnych, często radykalnych opinii, jest to osoba niesamowicie zasłużona dla klubu. Śmiało można go nazwać legendą lub wybawcą.

Ligue 1 w cieniu kontrowersji – Lyon szykuje pozew, Amiens ratuje się petycją

Jean-Michel Aulas przejął klub w 1987 roku. Zreorganizował jego strukturę, spłacił długi oraz zapewnił odpowiednie transfery. Po kilku latach Lyon dostał się do Ligue 1. W sezonie 1990/1991 po raz pierwszy awansował do europejskich pucharów. Do 1996 roku „Les Gones” grali w kratkę. Mieli za sobą zarówno 14. miejsce w tabeli za kadencji Raymonda Domenecha, jak i wicemistrzostwo pod wodzą Jeana Tigany.

Jednak to był kluczowy rok w kontekście europejskich pucharów. Zawodnicy Lyonu od tego czasu nie schodzili już niżej niż występy w Pucharze Intertoto. W sezonie 2000/2001 udało się im dojść do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Rok później rozpoczęli kapitalną serię mistrzostw Francji. Menedżer „Les Gones” – Jacques Santini – dzięki swoim osiągnięciom awansował na stanowisko selekcjonera „Trójkolorowych”.

Paul Le Guen, Gerard Houiller, Alain Perrin, Claude Puel. Cała ta czwórka również przyczyniła się do dominacji Lyonu na krajowym podwórku. Ci trenerzy świetnie wpisywali się w politykę klubu polegającą na kupowaniu wyróżniających się francuskich zawodników, a następnie sprzedaży ich za granicę. O ile pierwsza trójka dominowała ligę, to nie osiągnęła niczego niesamowitego w europejskich pucharach. Mając do dyspozycji takich graczy, jak: Malouda, Govou, Juninho, Abidal czy Benzema zawsze kończyła maksymalnie na ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Minimalnie gorsze czasy

Claude Puel objął Lyon w 2008 roku. Jego drużyna grała już gorzej – pozwoliła się strącić z pozycji mistrza, po raz pierwszy od 2001 roku. Jednak mając w składzie Toulalana, młodych Pjanicia i Llorisa, a także pamiętających złote czasy Sidneya Govou i Anthony’ego Reveillere’a, zdołał w sezonie 2009/2010 dojść z „Les Olympiens” do półfinału Ligi Mistrzów. Pogromcą Francuzów okazał się dopiero Bayern Monachium prowadzony przez Louisa Van Gaala. W finale Niemcy przegrali z najlepszym w ciągu ostatnich latach Interem Mediolan, którym dowodził wówczas genialny Jose Mourinho.

Trudno mówić, że w Lyonie nastały cięższe czasy, ale to już nie była pełna dominacja. We Francji swój okres świetności przeżywały Bordeaux i Olimpique Marsylia. Liga Mistrzów nie była już taką oczywistością, w sezonie 2012/2013 podopieczni Remiego Garde’a zostali zmuszeni do walki w fazie grupowej Ligi Europy. Nadal produkowano świetniej jakości zawodników (w tym czasie pierwsze kroki stawiali Alexandre Lacazette i Samuel Umtiti), ale nie szło to w parze z tak świetnym wynikiem sportowym.

Wizja pozostawała wciąż niezmienna, a poszczególni trenerzy tradycyjnie dostawali kredyty zaufania. Rządy Garde’a trwały do 2014 roku. Jego następcą został Hubert Fournier, który zdobył wicemistrzostwo. Tragiczny początek kolejnego sezonu ostatecznie spowodował rozstanie również i tego szkoleniowca z klubem Aulasa. Od 2015 roku drużynę trenował Bruno Genesio – od wielu lat lojalny pracownik sztabu liończyków.

Za jego czasów drużyna grała solidnie, ale i bez szału. Nie pomagała supremacja PSG oraz nagły zryw zawodników z AS Monaco w sezonie 2016/2017. Tradycją pozostało jedynie wychowywanie, a potem sprzedawanie własnych zawodników za duże pieniądze. Z klubu odeszli m.in. Tanguy Ndombele i Nabil Fekir. Po zakończeniu współpracy z Genesio w 2019 roku pojawiło się pytanie: co dalej.

Czy Juninho jest dobrym dyrektorem sportowym?

Aulas usuwa się w cień

Być może doświadczony właściciel Lyonu stwierdził, że nie jest już tak efektywny w swoich działaniach. Być może zaczął już odczuwać zmęczenie. Nie wiadomo. Pewne jest, że postanowił stanąć z boku i dać pole do manewru komuś innemu. Padło na Juninho Pernambucano, który został dyrektorem sportowym. Brazylijczyk symbolizował złotą generację „Les Gones”, która dominowała na krajowym podwórku. Miał zapewnić świeższe myślenie oraz przebudować klub na własnych warunkach.

O tym, czy Juninho dobrze wypada jako dyrektor sportowy, pisaliśmy tutaj. Nie wchodząc w szczegóły, łatwo można zauważyć, że za jego rządami nie poszły wyniki. Kadra teoretycznie jest dość przyzwoita. Może nie ma w niej następców Lacazette’a, ale to wciąż jest ekipa na pierwszą czwórkę Ligue 1. Jednak nowy dyrektor sportowy przestrzelił z wyborem szkoleniowca.

Sylvinho okazał się dobrym asystentem, ale słabym pierwszym trenerem. Jego ekipa była źle przygotowana do sezonu, nie posiadała stylu. Po serii tragicznych wyników zastąpił go Rudi Garcia. Francuz potrafił spędzić w jednym klubie kilka lat, ale nie jest cudotwórcą. Drużyna grała z meczu na mecz coraz lepiej, ale to był powolny proces. Być może udałoby się uratować miejsce w europejskich pucharach na następny sezon, gdyby nie koronawirus i przedwczesne przerwanie Ligue 1.

Reszta jest już znana dla fanów ligi francuskiej. Jean-Michel Aulas płonął ze wściekłości. Jego klub stracił zarówno wpływy z meczów ligowych, jak i pieniądze z gry w europejskich pucharach. Jedną z ostatnich szans na sportowe rozwiązanie problemu miało być sensacyjne zwycięstwo w Pucharze Ligi Francuskiej. Jednak po wyrównanej grze PSG nie dało się pokonać. Zdecydowały o tym rzuty karne. Było blisko, ale porażka to porażka.

Czy jest możliwa sensacja w Lidze Mistrzów?

W lutym „Les Gones” sensacyjnie pokonali u siebie Juventus. Podopieczni Maurizio Sarriego przegrali po słabej grze 1:0. W piątek dojdzie do meczu rewanżowego. Teoretycznie Włosi są do przejścia. „Stara Dama” zdobyła mistrzostwo kraju, ale jej styl często nie porywa. W przypadku pokonania oponentów w ćwierćfinale Lyon zmierzy się z kimś z dwójki Real Madryt/Manchester City.

Dlaczego o tym piszemy? Bo jedyną szansą na grę w europejskich pucharach podczas przyszłego sezonu jest… wygranie Ligi Mistrzów! O ile Juventus można pokonać, to ani Real w obecnej formie, ani Manchester nie powinni być tak litościwi. Jednakże cuda się zdarzają. Rudi Garcia raczej nie stanie u boku Paula Le Guena czy Gerarda Houlliera jako twórca ogromnego sukcesu. Jednak podbramkowa sytuacja klubu i największy dołek sportowy od kilkunastu lat mogą być motywacją do lepszej gry. I kluczem do ewentualnej sensacji.

Komentarze
Fan (gość) - 1 miesiąc temu

Chyba autor w sam to nie wierzy, że Lyon stać na wygranie Ligi Mistrzów. Owszem w pierwszym meczu pokonali Juve, ale w rewanżu u siebie Stara Dama raczej sobie poradzi..

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze