6. kolejka gier przyniosła zarówno niespodzianki, jak i ogromne emocje, dlatego też „Lwia Gadka” ma o czym dzisiaj dyskutować. Jak inaczej nazwać rzut karny wykonany przez Bruno Fernandesa? Co sądzić o pierwszej połowie derbów północnego Londynu? Jak nie być zdziwionym taką dominacją Guardioli nad Tuchelem? Sami widzicie, że emocji było aż nadto!Przypominamy, że wszystkie odcinki naszego programu znajdziecie na kanale youtube’owym iGola oraz platformie Spotify.
Rozkład jazdy
Tradycji musi stać się zadość, więc „Lwia Gadka” zacznie się oczywiście od oceny występów polskich piłkarzy, którzy zameldowali się na placu gry. Następnie omówimy porażkę Manchesteru United w ostatniej kolejce ligowej. Nasi redaktorzy poddadzą również pod rozwagę aspiracje „Czerwonych Diabłów” do sięgnięcia po tytuł na koniec sezonu oraz odniosą się do zarzutu przeprowadzania zbyt późnych zmian przez Solskjeara.
Dalej przejdziemy do miasta, które w tym sezonie na razie może być bardzo zadowolone z występów swoich drużyn. Mowa oczywiście o Liverpoolu. W pierwszej kolejności udamy się do zespołu Juergena Klopa, a więc popularnych „The Reds”. Tutaj twórcy podcastu „Lwia Gadka” odniosą się do tego, czy jednak nie trzeba zacząć zaliczać podopiecznych niemieckiego szkoleniowca już nie do drugiego, ale pierwszego planu faworytów. Rozważymy również wybór podstawowego snajpera. Wybór jest dość skomplikowany, ponieważ zarówno Jota, jak i Firmino to nie są typowi snajperzy, jednak każdy z nich ma coś takiego do zaoferowania, że warto pochylić się nad tym chwilę dłużej.
Musimy też pochwalić Everton. Tydzień temu drużyna Beniteza poniosła sromotną klęskę w starciu z Aston Villą. Mimo to zespół hiszpańskiego trenera umiał wyciągnąć wnioski z wcześniejszej porażki i zagrać tak, by po raz kolejny sięgnąć po trzy punkty. Co ciekawe, w niebieskiej części Liverpoolu nie ma jednej osoby odpowiedzialnej za ten fantastyczny początek, dlatego też postaramy się naświetlić, w czym tkwi siła „The Toffes”.
W „Lwiej Gadce” nie może też zabraknąć komentarza odnośnie do rewanżu za Porto. Starcie Chelsea z Manchesterem City miało być hitem. Jednak Thomas Tuchel przekombinował ze składem i oddał ten mecz pod dyktando Kevina De Bruyne i jego kolegów. Po raz kolejny wyszło w drużynie „Obywateli” znaczenie belgijskiego rozgrywającego. Dlatego też spróbujemy przedstawić najważniejsze składowe tego triumfu i wyjaśnić, dlaczego lider City był niezbędny, by go osiągnąć.











