Oprócz spotkania PSV Eindhoven – AC Milan, który zakończył się bramkowym remisem, odbyły się również cztery inne pojedynki. Do awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów brakuje niewiele Zenitowi Sankt Petersburg oraz Realowi Sociedad. Z drugiej strony niespodziewanie oddaliła się szansa na występy w Champions League podopiecznym Neila Lennona.
Szachtior Karaganda – Celtic Glasgow 2:0
Do sporej niespodzianki doszło na terenach Kazachstanu. Na Astana Arena dwoje piłkarzy – Andrei Finonchenko i Sergei Khizhnichenko – zapewniło gospodarzom sporą zaliczkę przed rewanżowym meczem w Glasgow. Szachtior może napisać piękny epizod w historii futbolu swojego kraju, gdyż może być pierwszym kazachskim zespołem, który awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Domownicy wyszli na prowadzenie już w 12. minucie spotkania po bramce kapitana drużyny. Mistrz Szkocji mógł doprowadzić przed przerwą do wyrównania, jednakże Kris Commons trafił w poprzeczkę. Poza tym dogodne sytuacje marnowali Georgios Samaras, Emilio Izaguirre czy James Forrest. Ten mecz pokazał, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i w 77. minucie Khizhnichenko podwyższył wynik na 2:0 po uderzeniu piłki głową.
Pacos de Ferreira – Zenit Sankt Petersburg 1:4
Wydaje się, że rosyjski zespół rozstrzygnął losy awansu już w pierwszym starciu przed przyszłą środą, ponieważ wywiózł z Portugalii bardzo dobry rezultat. Otwarcie wyniku nastąpiło w 27. minucie Roman Szyrokow wykorzystał dobre dogranie Danny’ego i wpakował futbolówkę do siatki. W drugiej połowie mieliśmy wyrównanie, a trafienie dla gospodarzy zanotował Andre Leao, który popisał się świetnym uderzeniem z woleja w polu karnym.
Jednakże na Estadio do Dragao ostatecznie triumfowali goście. Po dośrodkowaniu Danny’ego z rzutu rożnego Szyrokow trafił po raz drugi dla swojej ekipy z bliskiej odległości. Na kilka chwil przed końcem pechowo interweniował bramkarz Pacosu, Matias Degra, który stał się strzelcem bramki samobójczej. Ostatni gwóźdź do trumny wbił Szyrokow, któremu udało się skompletować hat-tricka w 90. minucie. Podopieczni Luciano Spallettiego zaczynają przekraczać bramę, która prowadzi do elitarnych rozgrywek europejskich.
Olympique Lyon – Real Sociedad 0:2
Ogromnego rozczarowania na Stade Gerland doświadczyli kibice „Les Gones”. Ich Olympique Lyon uległ czwartemu zespołowi La Liga ubiegłego sezonu. W 17. minucie Real wyszedł na prowadzenie dzięki genialnemu uderzeniu Antoine’a Griezmanna. Anthony Lopes nie miał nic do powiedzenia w tej sytuacji. Chwilę po rozpoczęciu drugiej części gry piłkarze Jagoby Arrasate’a podnieśli wynik rywalizacji, a dokładniej Haris Seferović. Po wymianie ładnych podań szwajcarski napastnik umieścił piłkę w siatce Lyonu.
Dokładnie na kwadrans przed końcem było już praktycznie wiadomo, że francuska ekipa nie będzie w stanie się podnieść, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał bowiem Milan Bisevac. Drużyna z San Sebastian zasłużenie wygrała ten pojedynek, gdyż oddała więcej celnych strzałów w światło bramki. Część z nich udało się zamienić na cenne trafienia. Klub z Estadio Anoeta jest już jedną nogą w fazie grupowej Champions League









