Zmagania 24. kolejki Premier League rozpoczęły się od spektakularnego zwycięstwa Arsenalu nad Aston Villą. Później zostało ono zwieńczone kilkoma zaskoczeniami – takimi jak porażki Brighton i Chelsea, a także zaledwie jednym punktem wywalczonym przez Manchester City. Na taką wpadkę nie mógł sobie pozwolić Liverpool, który może i zalicza sezon dużo słabszy od rywalizującej z nim drużyny Newcastle, jednak znajduje się w tak słabej pozycji, że musi wyjść na prostą. Finalnie się to udało. Wygrali z Newcastle 2:0.
Liverpool ponownie triumfuje i znowu zachowuje czyste konto w jakże istotnym spotkaniu. Tym samym kończy wspaniałą serię Newcastle 17 meczów z rzędu bez porażki w Premier League. Co ciekawe, „Sroki” w tym sezonie poległy w lidze w sumie dwukrotnie. Oczywiście dzisiaj i, o ironio, sześć miesięcy temu właśnie z drużyną Juergena Kloppa. Niemiec ma ewidentnie na nich patent. Jednocześnie udowadnia, że słabsza dyspozycja to tylko kryzys, z którego można wyjść.
Ostatnie wyniki pokazują, że w zespole „The Reds” zaczyna dziać się dobrze, a problemy powoli odchodzą w cień. Podopieczni Kloppa mieli w meczu z Newcastle dużo szczęścia i ogólnie nie wszystko wyglądało tak, jakby chcieli wszyscy fani wicemistrza Anglii z poprzedniego sezonu. Progres względem poprzednich kilku tygodni jest jednak niezaprzeczalny.
Przebudzenie gwiazd…
Jest kogo ganić za niepowodzenia w tym sezonie. Kibice co rusz szukają winnych tych fatalnych wyników. Zresztą słusznie krytykowani byli za kuriozalne błędy czy „przechodzone mecze” Trent Alexander-Arnold, Mohamed Salah, Andrew Robertson, Darwin Nunez czy Cody Gakpo. Można by tu było wymieniać i wymieniać. Co łączy tych graczy? Każdy z nich miał stanowić w tym sezonie podstawę budowy wielkiego zespołu, jednak na razie nie dał zbyt wiele. Gwiazdy zawodzą, więc i zespół nie ma prawa sensownie funkcjonować. To chyba logiczne. Dlatego też szczególnie cieszy to, że tych przebłysków dobrej gry jest coraz więcej. Właściwie słowo „przebłysk” jest w tym przypadku krzywdzące. Tu już możemy pełnoprawnie mówić o faktycznie powracającej formie.











