Obie ekipy z Liverpoolu nie zawiodły swoich fanów. Drużyna z Anfield Road zwyciężyła Fulham na wyjeździe 3:1 dzięki klasycznemu hat-trickowi Daniela Sturridge’a, „The Toffees” zaś pokonali na własnym obiekcie drużynę West Hamu United 2:0 po dublecie Kevina Mirallasa.

W zachodniej części Londynu spotkanie zaczęło się od nalotu na bramkę Liverpoolu ze strony „The Cottagers”, po czym gospodarze pokazali, że bardzo dobrze potrafią sobie radzić z zatrzymaniem ataku gości. W 33. minucie mieliśmy pierwsze trafienie dla Fulham. Piłka została umieszczona w siatce przez Dimitara Berbatowa, który był na minimalnym spalonym w momencie zagrania futbolówki od Saschy Riethera. Radość po zdobyciu gola nie trwała długo, gdyż Daniel Sturridge wyrównał stan rywalizacji, świetnie uwalniając się od Aarona Hughesa i uderzając piłkę obok Marka Schwarzera.
Po piętnastominutowej przerwie goście przejęli inicjatywę i częściej gościli na połowie Fulham. Duża aktywność pod polem karnym rywala została wynagrodzona bramką Daniela Sturridge’a. Były gracz londyńskiej Chelsea dobił piłkę do siatki po nieudanej próbie Philippe Coutinho. Angielski napastnik celował w zdobycie trzeciej bramki i ostatecznie udała mu się ta sztuka na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Jednak w tym przypadku nie należy umniejszać zasług asystującego Coutinho, który wykonał dobrą robotę przy tej bramkowej akcji. Pojedynek zakończył się zasłużonym zwycięstwem Liverpoolu.

Na Goodison Park od pierwszych minut do ataku ruszył zespół Evertonu. Już w 6. minucie padła pierwsza bramka dla gospodarzy. Po zagraniu piłki od Stevena Pienaara Kevin Mirallas otworzył wynik spotkania uderzeniem z krawędzi pola karnego. Po uzyskaniu prowadzenia podopieczni Davida Moyesa nie poprzestali na atakach i praktycznie przez całą pierwszą połowę zdominowali rywala, jednak więcej goli w tym czasie nie udało się zdobyć.
Obraz drugiej części gry nie uległ zmianie. Wciąż to gospodarze atakowali na bramkę Jussiego Jaaskelainena. Kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy Everton podwyższył prowadzenie. Po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Mirallas, który znakomicie poradził sobie z Collinsem, następnie uderzając piłkę nad golkiperem gości. Wynik już nie uległ zmianie, a menedżer Evertonu, który od następnego sezonu obejmie posadę w Manchesterze United, może odejść z klubu z poczuciem spełnionej misji.











