Czy Wisła może zaliczyć losowanie par trzeciej rundy kwalifikacyjnej do Ligi Mistrzów za udane? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że trafiła najlepiej jak mogła z jednego powodu – Liteks to jej dobry znajomy.

Znajomy dobry i w dodatku wcale nie lepszy, o czym wiślacy przekonali się przed trzema tygodniami, pokonując go w ramach przygotowań do sezonu w Holandii. Wtedy do siatki dwukrotnie trafił Genkow. Trener Maaskant twardo stąpa po ziemi. Wie, że tamto spotkanie było tylko sprawdzeniem formy, nie wyznacznikiem realnego potencjału obu zespołów.
– Jeśli z nimi zagramy, to będzie to zupełnie nowy mecz. W Holandii rozegraliśmy spotkanie towarzyskie. Od tego czasu do naszej drużyny przyszło wielu nowych zawodników. Uważam, że przez te trzy tygodnie od meczu z Liteksem jesteśmy lepszą drużyną – ocenił holenderski szkoleniowiec.
Sparing obu ekip to jednak nie pierwsze zetknięcie się trenera Maaskanta z bułgarską drużyną.
– Znam dobrze ten zespół. W poprzednim sezonie widziałem ich sparing z Terekiem Grozny, teraz graliśmy przeciwko sobie w Holandii – zdradził Maaskant.










