Na Stade de la Mosson ekipa Montpellier przegrała 1:2 z drużyną Olympique Lyon. W pierwszej połowie spotkanie zawiodło, jednakże wiele emocji było w drugiej części. Prawdziwym katem okazał się Lisandro Lopez, który strzelił dla Lyonu dwie bramki.
Podopieczni Claude’a Puela zaczęli ten mecz w osłabionym składzie. Z powodu kontuzji nie wystąpili Yoann Gourcuff oraz Jeremy Toulalan, natomiast zawieszony z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek był Aly Cissokho.
Od początku pierwszej połowy drużyna Montpellier grała bardzo chaotycznie. Wykorzystali to doświadczeni piłkarze Lyonu, którzy już w 5. minucie meczu zdołali pokonać Geoffreya Jourdena. Po dośrodkowaniu w pole karne Bastosa piłka minęła dwóch obrońców drużyny Montpellier i trafiła pod nogi Lisandro Lopeza. Argentyńczyk w takich sytuacjach się nie myli i posłał futbolówkę do bramki z najbliższej odległości. Minutę później szansę mieli gospodarze. Strzał Dernisa minął bramkę strzeżoną przez golkipera „Les Gones”.
Lyon zdecydowanie przejął inicjatywę w tym meczu. Spokojnie rozgrywał akcje na połowie przeciwnika. Jednakże to podopieczni Rene’a Girarda zdołali zagrozić. Świetnie w pole karne przedarł się Giroud, zagrał piłkę do środka, jednakże gracz „La Paillade” nie zdołał wykorzystać tak dogodnej sytuacji i skiksował.
W 33. minucie, po dośrodkowaniu Dernisa w pole karne, piłkę z główki posłał Belhanda. Jego strzał był minimalnie niecelny. Dwie minuty później w podobnej sytuacji byli gracze Lyonu. Po zgraniu Bastosa próbował Gomis, ale Jourden pewnie obronił strzał z główki.
Druga połowa ewidentnie należała do gospodarzy. Na początku, w 48. minucie, dobrym strzałem popisał się Dernis. 29-letni Francuz strzelał z rzutu wolnego, a z wielkim trudem interweniował Hugo Lloris. „La Paillade” nie mogli stworzyć dogodnej sytuacji do wyrównania stanu gry. Zawsze brakowało ostatniego, kluczowego podania i trochę szczęścia. Dobrze dysponowani byli również obrońcy Lyonu. Gra niepotrzebnie się wyostrzyła. Świadczą o tym aż trzy żółte kartki w przeciągu pięciu minut gry.
W ciągu dwóch minut bohaterem Lyonu stał się niewątpliwie Hugo Lloris. Reprezentant Francji w 68. minucie obronił groźne uderzenie zawodnika Montpellier. Karim Ait Fana efektownie oszukał Anthony’ego Reveillere’a i strzelił zza skraju pola karnego. Dwie minuty później uderzał Giroud, ale i tym razem świetnie zachował się Lloris.
Montpellier wciąż naciskało i cały wysiłek opłacił się. W 79. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłkę do bramki trafił znakomity w tym meczu Emir Spahić. Pod koniec meczu dobrymi strzałami popisał się Lacombe. W obu sytuacjach pewnie interweniował Lloris.
Wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem. Nic mylnego, Lyon w swoim zespole ma bowiem Lisandro Lopeza, który rozgrywał bardzo dobre zawody. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Argentyńczyk, po fatalnym błędzie obrony, z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki rywali. Tym samym Lyon niespodziewanie wywiózł z trudnego obiektu cenne trzy punkty.










