W ostatnim meczu 27. serii spotkań Ligue 1 Lille pokonało Bordeaux 2:1. Zwycięstwo w hicie kolejki zapewnili gospodarzom Ronny Rodelin i Salomon Kalou. Wywalczone trzy punkty z pewnością pomogą im w walce o europejskie puchary.
Na koniec 27. kolejki Ligue 1 na wszystkich kibiców czekał wspaniały mecz. Zdecydowany hit tej serii już przed spotkaniem wzbudzał wiele emocji we Francji. Po pierwsze dlatego, że spotkały się dwie wielkie francuskie firmy, których wcześniejsze potyczki zawsze wywoływały szybsze bicie serca. A po drugie dlatego, że oba kluby grają w tym sezonie wyjątkowo słabo i ten mecz miał być bezpośrednią walką o zachowanie szans na europejskie puchary.

Przed pojedynkiem obie ekipy znajdowały się w środku tabeli. Bordeaux plasowało się na dziesiątej lokacie, Lille oczko wyżej z dwupunktową przewagą – wynik jak na tak wielkie kluby, można by rzec, katastrofalny. Dwaj kandydaci do zaciętej walki o podium do końca sezonu raczej byli skazani na walkę o honor.
Pierwsza połowa nieoczekiwanie jak na tak wyrównane jedenastki była dość jednostronna. Gospodarze meczu wyszli w zdecydowanie bardziej ofensywnym ustawieniu, natomiast trener gości, Francis Gillot, starał się znaleźć równowagę między atakiem a obroną. Już w 6. minucie pięknym strzałem popisał się Dimitri Payet, ale goście uchronili się od straty bramki. Nie powstrzymało to graczy Rudiego Garcii od dalszych ataków, ale raz po raz Salomon Kalou był łapany na spalonym. Po 30 minutach dominacji gospodarze zrobili najgorszą rzecz, jaką mogli, a konkretniej zrobił ją Franck Beria. Francuz dopuścił się przewinienia w polu karnym, co poskutkowało podyktowaniem „jedenastki”. Rzut karny na bramkę pewnie zamienił Jaroslav Plasil. Po tym golu mecz się wyrównał i przyjął charakter wymiany cios za cios. Do końca pierwszej części gry okazji było jeszcze kilka, wszystkie po rzutach rożnych. Ale ani jedni, ani drudzy nie popisali się celnością i po 45 minutach na tablicy widniał wynik 0:1.
W przerwie Rudi Garcia dał popis umiejętności motywacyjnych, a jego piłkarze od razu ruszyli do ataku, szturmując obronę przeciwnika. Już w pierwszych czterech minutach zawodnicy Lille mieli trzy dobre okazje do wyrównania, ale pudłowali kolejno Kalou, Digne i Rodelin. Niespełna pięć minut później świetną szansę zmarnował Marvin Martin i gospodarze znów musieli obejść się smakiem. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze, i w 58. minucie zawodnicy z północy Francji doprowadzili do remisu. Po rzucie rożnym piłkę do bramki strzeżonej przez Carasso skierował Ronny Rodelin.
Wraz z upływem czasu dominacja Lille była coraz większa. Mnóstwo akcji, piękna gra i częste strzały – nie mogło się to skończyć inaczej niż kolejną bramką. Po fantastycznym podaniu od Pedrettiego gola na 2:1 zdobył Salomon Kalou. Po tej bramce gra nieco się uspokoiła, gospodarze starali się kontrolować grę i nie dopuścić do groźnej akcji przeciwnika. Na minutę przed końcem mogło się to fatalnie skończyć, bo do świetnej okazji doszedł Ben Khalfallah, ale na szczęście dla miejscowej drużyny, spudłował.










