Sobotnie spotkania ligi francuskiej obfitowały w niespodzianki. Największą była porażka Bordeaux z Sochaux (0:4) i remis PSG w Monako (1:1).
Nieskuteczny Paryż
Od pierwszych minut gra na Stade Louis II była bardzo zacięta. Brak sytuacji podbramkowych był efektem znakomitej gry w defensywie obu zespołów. W ekipie gości bardzo aktywny był Nene, który jeszcze w zeszłym sezonie występował w koszulce AS Monaco.

Pierwszą dobrą okazję mieli gospodarze w 10. minucie, kiedy to z 35 metrów swoich sił spróbował Haruna, ale jego strzał był bardzo niecelny. Odpowiedź paryżan była natychmiastowa, ale Mevlut Erding nie zdołał uderzyć z główki w światło bramki, tym samym marnując znakomite dośrodkowanie Nene.
Od tej chwili mecz stał się do żywszy. Goście przeważali i dążyli do zdobycia bramki, gospodarze zaś czekali na dogodną sytuację do kontry. W 18. minucie gry dobrą sytuację miał Bodmer, ale Chabbert udanie interweniował. Podobnie w 20. minucie, kiedy o mały włos a skończyłoby się bramką dla paryżan. Strzelał Erding, futbolówka odbiła się od obrońcy i zmieniła kierunek lotu, ale golkiper gospodarzy nie dał się zaskoczyć. Minutę później z 25 metrów groźnie uderzył Haruna, ale Coupet zdołał odbić piłkę.
W 25. minucie było 1:0. Sprawdziło się powiedzenie o niewykorzystanych sytuacjach, które się mszczą. Z rzutu wolnego piłkę w pole karne wrzucił Haruna, a tam najwyżej wyskoczył Adriano i technicznym strzałem strzałem pokonał Coupeta.
Wściekli piłkarze PSG rzucili się do ataku, ale do zdobycia wyrównującej bramki brakowało im szczęścia. Swoich sił próbowali kolejno Erding, Bodmer, Jallet i Nene, ale żaden z nich nie był w stanie trafić do siatki „Les Asemistes” . Tymczasem gospodarze próbowali podwyższyć prowadzenie, nadal grając kontrami. Pośród piłkarzy Laurenta Banide błyszczał Georgie Welcome, ale ani on, ani jego partner z ataku, Benjamin Moukandjo, nie potrafili przebić się przez doskonale zorganizowaną paryską defensywę.
Przed przerwą swojej szansy próbował jeszcze Erding, ale jego niemoc trwała w najlepsze.
Kilka chwil przed końcem pierwszej połowy znakomitą sztuczką techniczną popisał się Nene, a trybuny Stade Louis II nagrodziły byłego gracza AS Monaco gorącymi brawami.
Drugą część gry od mocnego uderzenia rozpoczęli paryżanie. Wyśmienitą akcję na jeden kontakt i dokładne podanie Nene zepsuł jednak Bodmer, który oddał niecelny strzał na bramkę strzeżoną przez Chabberta. Moment później groźnym strzałem z okolic 20. metra popisał się Jallet, ale jego uderzenie zatrzymało się na stojącym w polu karnym defensorze gospodarzy. W drugiej połowie sprawdziła się zasada do trzech razy sztuka. Trzecia groźna sytuacja ze strony gości zakończyła się bramką dającą wyrównanie. Szczęśliwcem, który trafił do siatki „Les Asemistes”, był Mevlut Erding. Turek popisał się precyzyjnym wolejem z 18. metra, który pozwolił mu zdobyć 7. bramkę w tym sezonie.












