Lille OSC zremisowało na Parc des Princes z PSG 2:2 i jedną kolejkę przed końcem sezonu piłkarze z Flandrii zapewnili sobie mistrzostwo Francji. Bramki w tym spotkaniu zdobyli Obraniak, Hoarau, Sow i Bodmer.
Antoine Kombouare ustawił swój zespół nadzwyczaj ofensywnie, decydując się na wystawienie aż pięciu ofensywnych piłkarzy (Bodmer, Nene, Giuly, Hoarau, Erding).
Rudi Garcia zdecydował się na wystawienie w pierwszej jedenastce Ludovica Obraniaka, który miał uzupełnić brak Balmonta.
Już przed spotkaniem na twarzach zawodników obu zespołów widać było ogromne skupienie. Wraz z wyjściem z szatni na stadionie zapanowała wielka wrzawa.
Tuż przed początkowym gwizdkiem odbyło się oficjalne podziękowanie i pożegnanie dwóch piłkarzy PSG. Bohaterami tego wydarzenia byli Claude Makelele i Gregory Coupet, dla których był to ostatni mecz w karierze na Parc des Princes.

Mecz rozpoczęli goście. Sam początek był bardzo nerwowy, jednak w 5. minucie stało się coś nieprawdopodobnego. Kontra Lille, która wydawała się całkowicie niegroźna, zakończyła się bramką dla „Les Dogues”. Szczęśliwcem, który pokonał Coupeta, był Ludovic Obraniak. Reprezentant Polski zdobył tym samym swojego drugiego gola przeciw paryżanom w ciągu siedmiu dni.
Do piłkarzy z Paryża na początku nie doszło to, że przegrywają bardzo ważne spotkanie. Dopiero po kilku minutach gospodarze ruszyli do ataku. Swoją szansę miał Nene, lecz Landreau nie miał większych problemów z obroną strzału Brazylijczyka. Odpowiedź gości była niemal natychmiastowa. Defensywę PSG ośmieszył Gervinho, ale kiedy znalazł się już w obrębie pola karnego paryżan, stracił futbolówkę.
Zawodnicy z Parc des Princes nie dali się zepchnąć do defensywy i za wszelką cenę dążyli do wyrównania. W szeregach gospodarzy wyróżniał się Hoarau, który wygrywał dosłownie wszystkie pojedynki główkowe. Francuz nie potrafił jednak pokonać Mickaela Landreau, a najbliżej był tego podczas strzału z przewrotki, który minimalnie minął słupek bramki gości.

Gra toczyła się głównie na połowie Lille. Zdeterminowani paryżanie zdominowali grę, ale goście bazowali głównie na szybkości swojej defensywy, która doprowadzała piłkarzy ze stolicy do białej gorączki, gdyż była najlepszym sposobem na ich groźne ataki.













