Wreszcie ktoś znalazł sposób na świetną obronę Stade Brest. Piłkarze Lille po dobrym meczu pokonali beniaminka 3:1 i awansowali na czwartą lokatę w tabeli. Ważne zwycięstwa zanotowały drużyny z dołu tabeli. Monaco rozgromiło Nancy aż 4:0, Nicea pokonała Tuluzę 2:0, a Lens w takim samym stosunku ograło Montpellier.
Lille nie dało szans Stade Brest

Wspaniała gra w defensywie Brestu miała pomóc beniaminkowie w osiągnięciu dobrego wyniku. Jednak w pojedynku z Lille zespół nie zagrał tak dobrze, jak dotychczas i nie ostatecznie nie zdobył nawet punktu. Zaczęło się pod koniec pierwszej połowy. Dokładnie w 42. minucie Eden Hazard lewą stroną urwał się obrońcom, podał do ofensywnie ustawionego Emersona, ten wrzucił w pole karne, a tam świetnie zachował się Moussa Sow, wpychając piłkę głową do bramki. Warto zaznaczyć, że duży błąd popełnił w tej sytuacji Steeve Elana, tym samym kończąc świetną passę 832 minut bez straty gola. Na drugą bramkę kibice gospodarzy nie musieli czekać zbyt długo. Cztery minuty po rozpoczęciu drugiej połowy gola strzelił Gervinho. Cała akcja bramkowa to zasługa Frau i Sow, a napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej tylko dopełnił formalności, strzelając niemalże do pustej siatki. Niecały kwadrans później piłkarze gości niespodziewanie strzelili kontaktową bramkę. Rzut wolny długo wykonywał Lićka, który wycofał na szesnasty metr do niepilnowanego Poyeta, a ten popisał się świetnym strzałem, nie dając szans Mickaelowi Landreau. Jednak tylko na honorowego gola było stać dziś beniaminka z Brestu. Lille jeszcze raz przeprowadziło ciekawą kontrę, po której padł strzał autorstwa Hazarda. Przy tym trafieniu błędy popełnili Baysse i Elana.
Dzięki tej wygranej piłkarze Lille są jak na razie na czwartym miejscu w tabli. Tracą do lidera z Brestu trzy punkty.
Nicea ogrywa Tuluzę
Eric Roy może trochę odetchnąć. Trener Nicei wreszcie wygrał ważny mecz. Od 18. minuty gospodarze prowadzili po golu Ljuboji. Z rzutu wolnego wrzucał Mounier, piłkę głową w poprzeczkę trafił Civelli, a ta wyszła w pole karne, dopadł do niej Ljuboja i mimo że był ciągnięty za koszulkę przez jednego z rywali, zdołał strzelić bramkę. Drugiego gola w tym meczu kibice zgromadzeni na Stade du Ray oglądali dopiero w 92. minucie. Jednak warto było, ponieważ był on przepiękny. Z lewej strony popędził Mounier, podał do Ben Saady, a ten z 25 metrów uderzył wspaniale w górny róg siatki Tuluzy i przypieczętował zwycięstwo gospodarzy. Przy tej bramce żadnej winy nie ponosi Mathieu Valverde, bo strzał był fenomenalny.
Lens niespodziewanie ogrywa Montpellier












