W ostatnim spotkaniu 34. kolejki Ligue 1 Lille OSC pokonało PSG 2:1 i zachowało szanse na wicemistrzostwo. Pierwsi bramkę strzelili paryżanie, ale Eden Hazard wziął sprawy w swoje ręce i aktualni mistrzowie zwyciężyli 2:1.
Jeszcze przed meczem kibice mogli się poważnie zdziwić, zauważając Jeremy’ego Meneza na trybunach. Kontuzja byłego piłkarza Romy była przez sztab paryski utrzymywana w tajemnicy do ostatnich minut, gdyż kontuzji stawu skokowego nabawił się już tydzień temu przy okazji spotkania z Auxerre. Patrząc dalej na vipowski sektor na stadionie w Lille, można zauważyć sir Aleksa Fergusona oraz skauta Manchesteru City. Lokalni rywale walczące jutro w debrach Manchesteru są poważnie zainteresowani sprowadzniem Edena Hazarda i przyjechali ocenić, czy Belg warty jest każdej sumy.
Mecz rozpoczął się szturmem na bramkę Salvatore Sirigu. W ciągu pierwszych pięciu minut piłkarze Lille oddali aż trzy celne strzały na bramkę gości z Paryża. Od samego początku błyszczał Hazard, który w ostatniej chwili dołączył do swojego zespołu przed meczem.
Kolejne minuty nadal opiewały w akcje pod bramką gości, ale PSG z minuty na minuty grało coraz lepiej. W 20. minucie blisko zaskoczenia Landreau był Nene, który próbował bezpośrednio wpakować piłkę do bramki Lille spod chorągiewki. Chwilę później swojej szansy na gola ze sporej odległości szukał Payet, ale uderzył nad bramką włoskiego bramkarza gości.
Wśród Lille szczególnie w polu karnym PSG mieszali Hazard i Balmont. Do tego szarpali Payet i De Melo i defensorzy gości byli trzymani w ciągłej presji. Z czasem jednak mecz się wyrównał i podopieczni Carlo Ancelottiego również zaczęli dochodzić do bramkowych okazji.
W 27. minucie Paris Saint-Germain powinno prowadzić. Nene znakomicie dośrodkował z rzutu wolnego do Pastore, a Argentyńczyk bez wahania uderzył na bramkę rywali. Trybuny zmarły, ale na szczęście dla Lille najdroższy piłkarz w historii PSG trafił w poprzeczkę. Nie minęło 120 sekund, a futbolówka znów trafiła w szkielet bramki, ale tym razem z drugiej strony boiska. Eden Hazard dostał podanie na szesnasty metr, bez pośpiechu ułożył sobie piłkę do strzału i uderzył w prawy słupek bramki Sirigu. Czyżby dwa klubu z Manchesteru już przygotowywały kontrakty dla młodego Belga?
Na ostanie minuty pierwszej części Lille przybrało taktykę gry skrzydłami, a PSG najprostszymi sposobami starało zbliżyć się do pola karnego Landreau. Hazard, Payet i Balmont stworzyli kilka groźnych akcji, ale aktualnym mistrzom Francji brakowało wykończenia. PSG również miało ochotę na otworzenie wyniku. Jeden z błyskawicznych kontrataków piłkarzy z Parc des Princes zapowiadał się niezwykle ciekawie, ale w sytuacji trzech na dwóch niecelnie w kierunku Gameiro podawał Pastore.
Tuż przed przerwą Carlo Ancelotti przeprowadził pierwszą, ale wymuszoną zmianę. Na boisku pojawił się diament francuskiego młodego pokolenia, Sakho, który zmienił kontuzjowanego Milana Bisevacia.
Druga połowa rozpoczęła się genialnie dla PSG. W 47. minucie piłka dosyć szczęśliwie spadła na głowę ustawionego na dziesiątym metrze Pastore, a ten nad Landreau wpakował piłkę do siatki, wyprowadzając tym samym gości na prowadzenie.










