Zgodnie z planem lider i wicelider uciułali dziś kolejne trzy punkty, ale bez problemów się nie obyło. Świetnie zaprezentowało się także Lorient, ogrywając wysoko Lens, a aż w dwóch potyczkach kibice nie zobaczyli bramek. Na koniec sobotnich emocji Auxerre zmierzy się z Marsylią.
Nene pogromca, PSG wygrywa
Pierwsza połowa to zdecydowana przewaga gości z Paryża. PSG za wszelką cenę chciało rozpocząć dzisiejsze zawody podobnie jak przed tygodniem, czyli wczesnym trafieniem, które ustawi mecz. Z każdą kolejną akcją gra przyjezdnych coraz lepiej się zazębiała i szybkie, dokładne wymiany podań pod polem karnym Valenciennes kończyły się co rusz strzałem na bramkę i wydawało się, że gol wisi w powietrzu. Nie pozwolił na to jednak świetnie dysponowany tego wieczoru Nicolas Penneteau, broniąc aż cztery groźne strzały skierowane w stronę jego świątyni. Sił na bramkarzu VFC próbowali Nene – dwa razy, a także Hoarau w sytuacji sam na sam i Bodmer.

Po drugiej stronie boiska nie było już tak efektownych akcji. Na szarże paryżan podopieczni Philippe’a Montaniera odpowiedzieli strzałem Carlosa Sancheza, a w końcówce tej odsłony bliski doskoczenia do dośrodkowania był najlepszy snajper zespołu Gregory Pujol. W pierwszej z tych okazji bez problemów interweniował Apoula Edel, zaś potem świetnie zachował się w polu karnym Sylvain Armand, uprzedzając napastnika gospodarzy. Trzeba zauważyć, iż główną siłą napędową zespołu Valenciennes był rozgrywający dobre spotkanie na lewym skrzydle Gaël Danic.
Czego nie udało się przez pełne 45 minut, goście wykonali w pierwszych minutach po przerwie. Fantastyczną akcję na jeden kontakt zaprezentowało trio Nene – Bodmer – Hoarau, a ten pierwszy strzałem w długi róg zdobył prowadzenie dla swojej drużyny i zarazem 10 bramkę w tym sezonie (choć dopiero drugą na wyjeździe). Niewiele zabrakło, by w 55. minucie swoją drugą asystę w meczu zaliczył Hoarau, lecz strzał wchodzącego w pole karne Bodmera na raty, ale skutecznie wybił na rzut rożny Penneteau. Jednak po stracie bramki to gospodarze przejęli inicjatywę w meczu, zaś PSG ograniczało się do kontr, wykorzystując szybkich Nene oraz Sessegnon (wprowadzonego w drugiej połowie). Najlepsze okazje Valenciennes miało po strzałach Danica z półwoleja oraz Pujola. Szczególnie uderzenie głową tego drugiego był niezwykle groźny, gdyż piłkę tuż przed linią bramkową wybił golkiper gości. Nie mniej gorąco było w polu karnym gospodarzy. W wyśmienitych okazjach wprowadzonych Erdinga oraz Sessegnona ponownie lepszy okazał się bramkarz.
Jednak największe emocje miały jeszcze nadejść. W ostatnim kwadransie Valenciennes przycisnęło, a to się opłaciło. 82 minuta, rezerwowy Aboubakar świetnie zastawia się w polu karnym i wraz z obrotem uderza na bramkę, Edel nawet się nie rzucił. Na stadionie zapanowała euforia, wydawało się, iż kolejny z faworytów potknie się na północy Francji. Nic takiego jednak nie miało miejsca, bo w PSG gra Nene. Wystarczyło mu tylko odrobinę miejsca na 20. metrze, by oddać strzał marzenie, nie dając szans Penneteau. Trzy punkty zostały zabrane na Parc des Princes i w ten sposób stołeczny klub umocnił się na drugiej pozycji w tabeli.











