Dziś rozegrano dwa zaległe spotkania 11. kolejki ligi francuskiej. Lille rozgromiło na własnym obiekcie Saint-Etienne 4:0, natomiast Tuluza pokonała Sochaux po dwóch trafieniach Andre-Pierre’a Gignaca.
Lille – Saint-Etienne
Od początku tego spotkania była gorąca atmosfera. Pierwsi na bramkę zaatakowali goście w 6. minucie gry, ale Bakary Sako źle uderzył z ponad trzydziestu metrów. Odpowiedź gospodarzy nastąpiła w 20. minucie gry, jednak Gervinho przymierzył niecelnie. Dwie minuty później Lille miało okazję na 1:0. Cabaye dobrze uruchomił Hazarda z prawego skrzydła, lecz młody Belg nie wykorzystał bardzo dobrej okazji strzeleckiej. Mimo niewykorzystanych sytuacji, atak gospodarzy wciąż trwał. W 25. minucie piłkarze Lille wymienili trzy podania z pierwszej piłki, które dały kolejną szansę bramkową, ale ponownie Eden Hazard nie potrafił pokonać świetnie interweniującego w tej sytuacji Jeremiego Janot. Osiem minut później Lille wreszcie strzeliło pierwszego gola. Kapitan zespołu, Rio Mavuba, świetnie zauważył w okolicach jedenastki Pierre-Alaina Fraua, a ten bez najmniejszych kłopotów umieścił piłkę w siatce. Następne minuty były dla obu drużyn walką, przez co nie było groźnych okazji strzeleckich. W końcówce pierwszej połowy podopieczni Rudiego Garcii mieli niezłą sytuację na zmianę rezultatu, ale Kevin Mirallas źle uderzył z lewego skrzydła.
Od początku drugiej połowy tempo gry spadło. Lille kontrolowało spotkanie i nie dopuszczało do żadnych sytuacji. Pierwszym ważnym wydarzeniem drugiej części gry była na pewno sytuacja z 57. minuty, kiedy to Stephan Bre podyktował rzut karny za faul Yohana Benalouana na Gervinho. Do jedenastki podszedł Cabaye i pewnym strzałem pokonał Janota. W tym momencie Saint-Etienne zupełnie się poddało, co skrzętnie wykorzystali gospodarze. W 73. minucie ósmego gola w tym sezonie zdobył Gervinho. Dziewięć minut później goście zostali osłabieni przez Benalouana, którego ukarano drugim żółtym kartonikiem za celowe zagranie ręką. Chwilę później Lille zdobyło gola numer cztery za sprawą środkowego obrońcy, Adila Ramiego.
Ostatnie emocje w tym meczu wydarzyły się pod sam koniec, w doliczonym czasie gry. Najpierw w 91. minucie Hazard świetnie wstrzelił piłkę w polu karnym, ta dotarła do Larsena Toure, który uderza bardzo silnie, jednak piękna parada zwrotnego Janota uratowała „Zielonych ” przed stratą piątego gola. Chwilę później goście mieli dobrą okazję na gola honorowego, jednak dobrze w bramce zachował się bezrobotny przez cały mecz Michael Landreau, który wybronił potężny strzał z dwudziestu pięciu metrów.
Dzięki świetnej grze przez całe spotkanie Lille pokonało na własnym obiekcie Saint-Etienne 4:0.
Toulouse










