W pierwszym meczu 21. kolejki Ligue 1 Olympique Lyon sensacyjnie zremisował z Evian TG. Na Stade de Gerland kibice nie zobaczyli bramek.
Piątkowe spotkanie jak zwykle otwiera kolejną kolejkę Ligue 1. Na początek 21. serii zmagań Olympique Lyon podejmował u siebie Evian TG. Mecz ten miał być tylko formalnością, bo chyba nikt nie wątpił, że jeden z głównych kandydatów do mistrzostwa nie tylko pokona, ale i zdeklasuje drużynę, która prawdopodobnie do ostatniej kolejki będzie walczyć o utrzymanie. No właśnie, tak miało być, a skończyło się nie lada sensacją.
Podopieczni Pablo Correi przyjechali na Stade de Gerland ze świadomością, że mogą zostać upokorzeni. Stąd też urugwajski szkoleniowiec bardzo defensywnie nastawił drużynę, mając nadzieję na okazje przy kontratakach i stałych fragmentach gry. Lyon natomiast wystąpił w najsilniejszym składzie, licząc na łatwe zwycięstwo. Krótko mówiąc, zawodnicy Remiego Garde się przeliczyli. W ich grze brakowało pomysłu, a liczba niedokładnych podań była przerażająca. W połączeniu z autobusem postawionym we własnym polu karnym przez Evian ten mecz nie mógł się inaczej skończyć, nawet mimo olbrzymiej przewagi Olympique.
Co jednak z tego, że Lyon miał przewagę, skoro nie dochodził do sytuacji bramkowych, a jak już dochodził, to piłkarze strzelali niecelnie. Obrońcy zamiast wyprowadzać piłki, posyłali długie i niedokładne podania na skrzydła. Fatalnie zaprezentował się Steed Malbranque, który był dziś cieniem samego siebie. Sytuacje bramkowe Greniera, Lopeza, Gonalonsa czy Gourcuffa w połączeniu z fatalną skutecznością nie przyniosły zamierzonych wyników. W założeniu miało być kilkubramkowe zwycięstwo, a okazało się, że Lyon nie jest w stanie pokonać jednej z najsłabszych drużyn w lidze. Z taką grą trudno będzie rywalizować z PSG i OM o tytuł.










