W poprzedniej kolejce Lyon przegrał ważny mecz z Bordeaux i zmniejszył swoje szanse na obronę tytułu. Podopieczni Claude Puela mieli szansę bardziej zbliżyć się do Marsylii, lecz nie zdołali pokonać również starających się o mistrzostwo paryżan.
Przed meczem Claude Puel postanowił wprowadzić kilka zmian w podstawowej jedenastce. Były szkoleniowiec Lille postawił niespodziewanie na dwóch młodych: Miralema Pjanica i Anthony’ego Mouniera. Na prawą obronę powrócił Francois Clerc, który jeszcze niedawno zmagał się z kontuzją. Na lewej stronie defensywy ponownie zagrał z konieczności Kim Kallstrom.
Natomiast goście byli w najlepszym zestawieniu. Do pierwszej jedenastki powrócił Stephan Sessegnon, który w ostatnim meczu był tylko na ławce rezerwowych.
Pierwsza połowa
Początkowe minuty tego meczu należały do Lyonu. Gospodarze dobrze się utrzymywali przy piłce i próbowali stwarzać sobie okazje pod bramką paryżan. Nie było to jednak łatwe, bo drużyna ze stolicy była dobrze zorganizowana w defensywie i rzadko dopuszczała do groźnych sytuacji.
Jednak im więcej czasu mijało, tym lepiej grał Lyon. Cris i Kim Kallstrom mieli naprawdę dobre okazje do zdobycia gola, ale świetnie w bramce spisywał się Mickael Landreau. W pierwszej odsłonie sprawdził go jeszcze Juninho z rzutu wolnego, ale Landreau bezpiecznie wypiąstkował piłkę do boku.
PSG grało defensywnie i liczyło na groźne kontrataki. W pierwszej części goście nie mieli zbyt wielu okazji i przez większość czasu bronili dostępu do własnej bramki. Na pewno w drużynie ze stolicy wyróżniał się Stephan Sessegnon, który raz po raz dryblował na prawym skrzydle. Lyon nie mógł go zupełnie powstrzymać i uciekał się do groźnych fauli. Za jedno przewinienie na zawodniku z Beninu, żółtą kartkę otrzymał Juninho Pernambucano.
Druga połowa
Na drugą połowę lepiej wyszli nastawieni gospodarze, którzy jak najszybciej chcieli zdobyć bramkę. Jednak zdecydowanie źle rozgrywali piłkę i na początku tej drugiej części nie potrafili stworzyć klarownej sytuacji.
Taktyka gości się nie zmieniała. Grali oni defensywnie i czekali na szansę do kontrataku. I doczekali się jednej świetnej okazji w całym meczu. Po stracie piłki przez Lyon, Marcos Ceara świetnie zauważył, że obrońca Lyonu Cris źle zastawił pułapkę ofsajdową i znakomicie podał prostopadle do wychodzącego Guillaume’a Hoarau. Ten miał jednak za dużo czasu i nie wiedział, co ma zrobić z piłką. Wykorzystał to Hugo Lloris, który ustawił się bardzo dobrze i świetną paradą uratował Lyon przed stratą gola.
Po tej groźnej okazji Lyon już grał zdecydowanie ostrożniej w tyłach i nie pozwalał na zbyt wiele drużynie Paula Le Guena. W 62. minucie zdarzyła się ciekawa i kontrowersyjna sytuacja. Stephan Sessegnon ograł dwóch zawodników, jednak na trzecim się zatrzymał. Jak pokazały powtórki, Jeremy Toulalan nieczysto zabrał piłkę reprezentantowi Beninu i sędzia powinien zagwizdać rzut wolny dla gości oraz ukarać Toulalana żółtą kartką. Tak się jednak nie stało, ponieważ sędzia tego meczu Bernard Layec był innego zdania i pozwolił grać dalej. Bardzo to rozzłościło prawoskrzydłowego paryżan, który chwilę później w ramach rewanżu odegrał się na innym zawodniku Lyonu – Crisie. Pomocnik gości bardzo niebezpiecznie zaatakował defensora rywali. Z pewnością należała mu się czerwona kartka, ale Bernard Layec popełnił błąd i wlepił mu tylko kartkę koloru żółtego. Od tamtej sytuacji Sessegnon grał coraz gorzej, a każdy jego kontakt z piłką był wywizdywany przez kibiców Lyonu.










