Do sporej niespodzianki doszło w pierwszym niedzielnym meczu 23. kolejki Ligue 1. Drużyna AC Ajaccio pokonała 3:1 Olympique Lyon, bohaterem spotkania został Adrian Mutu, który zdobył dwie bramki.
Mecz ten miał być tylko formalnością. Lyon, który walczy o mistrzowski tytuł, przyjechał na Stade Francois Coty z zamiarem strzelenia kilku bramek i wywiezienia trzech punktów. Ajaccio nie przestraszyło się jednak bardziej utytułowanego rywala i pokazało, że nie składa broni w walce o utrzymanie w Ligue 1.
Pierwsza połowa, tak jak wszyscy się spodziewali, przebiegała pod dyktando graczy Lyonu. Cóż jednak z tego, skoro zawodnicy Remiego Garde’a nie potrafili celnie uderzyć? Zresztą podczas całego meczu mieli z tym problem, o czym świadczą statystyki. Z czternastu oddanych strzałów tylko trzy były celne. W związku z tym pierwsza połowa nie przyniosła bramek.
Dużo ciekawiej było jednak w drugiej odsłonie. Gospodarze, widząc niemoc strzelecką przeciwnika, postanowili trochę śmielej zaatakować i… nadziali się na kontrę. Po pięknym podaniu Abdelkadera Ghezzala bramkę dla gości zdobył Alexandre Lacazette. Radość zawodników Lyonu nie trwała jednak długo, ponieważ już cztery minuty później po błędzie Bisevaca wyrównał Chahir Belghazouani. Od tego momentu Lyon zaczął grać bardzo słabo. Dużo nerwowości i błędów w obronie, sporo niecelnych podań, nie mówiąc już o strzałach.
Zawodnicy Ajaccio wykorzystali tę ogromną szansę i w 65. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą Adriana Mutu. Chwilę później powinien być remis, ale Bafetimbi Gomis w stuprocentowej sytuacji niecelnie strzelał z główki. Na kwadrans przed końcem na boisku pojawił się Gourcuff, który trochę rozruszał drugą linię Lyonu, ale na dłuższą metę to nic nie dało. Cztery minuty przed końcowym gwizdkiem sfaulowany w polu karnym został Gomis. Sędzia wskazał na wapno, a do piłki podszedł sam poszkodowany. Kiedy kibice gości w swoich głowach już się cieszyli, że ich zawodnicy wywalczą chociaż jeden punkt, nastało apogeum „celności” gości. Gomis zmarnował „jedenastkę” i marzenia o wywalczeniu remisy prysły jak mydlana bańka. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry OL zadał sobie kolejny cios. Konkretnie zadał go Lovren, który sfaulował przeciwnika we własnym polu karnym, za co dostał czerwoną kartkę. Do piłki podszedł Mutu i pewnie zamienił „jedenastkę” na bramkę.
Po tej porażce piłkarze Lyonu tracą trzy punkty do lidera z Paryża. Jednak bardziej Remi Garde powinien się martwić tym, że jego piłkarze zagrali na poziome Ligue 2. AC Ajaccio nie ma natomiast powodów do narzekań, cenne zwycięstwo oddaliło tę ekipę od strefy spadkowej.










