Sobotnie spotkania Ligue 1 nie przyniosły niespodzianek. Faworyci zgodnie z przewidywaniami wygrali swoje mecze, nie pozostawiając tym samym nikomu złudzeń. Lyon pokonał Grenoble, Marsylia zwyciężyła na Velodrome z Hawrem, a Bordeaux na de la Beaujoire pokonało Nantes. Warto odnotować również wysoką wygraną Tuluzy nad Nancy.
Jeśli ktoś myślał, że dziś faworyci będą mieli słaby dzień, to się pomylił. Wszyscy z czuba tabeli: Lyon, Marsylia, Bordeaux, Nicea oraz Tuluza wygrali swoje mecze. Tym samym udowodnili, że nie zamierzają odpuszczać w walce o Mistrzostwo Francji oraz o europejskie puchary.
Grenoble – Lyon 0:2
Przed meczem z Grenoble Mistrz Francji nie miał zbyt wielu kłopotów kadrowych. A więc mógł pokazać swoją dobrą grę. Od początku podopieczni Claude’a Puela narzucili rywalom swój styl gry. Zaowocowało to zdobytym golem już w 15. minucie gry, przez brazylijskiego pomocnika, Edersona. Mimo upływających minut, Grenoble nie robiło nic, aby zapobiec porażce. Nie potrafiło przeciwstawić się rywalom, a na domiar złego, zostało skarcone utratą drugiego gola. Na listę strzelców w 65. minucie wpisał się Argentyńczyk, Fabian Delgado, dla którego to drugi gol w tym sezonie w Ligue 1. Końcówka spotkania również należała do gości, ale tylko jeśli chodzi o posiadanie piłki, bo sytuacji bramkowych już kibice nie oglądali.
Lorient – Valenciennes 1:1
To spotkanie miało dwa oblicza. Pierwszą połówkę: twarda walka, kilka sytuacji podbramkowych, oraz drugą: bezbarwną, w której wiało nudą. Ale, co najważniejsze, kibice w tym meczu oglądali gole. Mimo słabego początku, goście zdołali zaskoczyć i zdobyć pierwsi gola. W 27. minucie snajperskim instynktem popisał się nowy nabytek Valenciennes, Jean-Claude Darcheville. Wydawało się, że goście utrzymają ten rezultat do końca pierwszej części gry, ale w 43. minucie Lorient zdobyło kontaktowego gola. Do protokołu meczowego wpisał się Michael Ciani, który strzałem z głowy pokonał Nicolasa Penneteau. O drugiej części gry nie warto wspominać, bo była ona słaba i bez emocji.
Marsylia – Havre AC 2:0
Na Velodrome Marsylia bez większych problemów pokonała outsidera. Od pierwszej do ostatniej minuty panowała na boisku i tylko dzięki swej nieskuteczności wygrała różnicą dwóch goli. W 25. minucie gola zdobył Mathieu Valbuena. 24-letni gracz popisał się swoimi umiejętnościami technicznymi, oraz dokładnością strzału. Eric Gerets co kilka minut łapał się za głowę, bo nie mógł zrozumieć, dlaczego jest tylko jednobramkowe prowadzenie. W 60. minucie mógł już odetchnąć z ulgą, bo na Velodrome padła druga bramka. Tym razem gola zdobył Ronald Zubar, który świetnie wyskoczył do dośrodkowania. Mogło być jeszcze kilka goli, ale Marsylii szwankowała tego dnia skuteczność. Warto również odnotować debiut nowego napastnika Marsylii, Evaeversona Brandao, który pojawił się na boisku na kwadrans przed końcowym gwizdkiem.
Nicea – Auxerre 2:0
Nicea przyłączyła się już do grupy najlepszych. Nie zamierza tracić punktów, tylko wygrywać mecze. Dziś zrobiła jeden malutki kroczek w kierunku europejskich pucharów. Na swoim obiekcie pokonała drużynę Auxerre 2:0. W 50. minucie na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Loic Remy. Przed końcowym gwizdkiem drugą bramkę dla Nicei zdobył rezerwowy Habib Bamogo. A więc bez wątpienia potwierdzają się zapowiedzi francuskiej prasy, która mówi o tym, że Auxerre będzie walczyło o utrzymanie. Mimo tego, że jeszcze niedawno strefa spadkowa była daleko, to jednak teraz jest już bardzo blisko, bo Auxerre spadło na miejsce siedemnaste w ligowej tabeli.










