W ostatnim i najciekawiej zapowiadającym się meczu Girondis Bordeaux podejmował na swoim stadionie Olimpiuqe Marsylia. Goście marzący wciąż o mistrzostwie musieli ten mecz wygrać. Bordeaux w razie zwycięstwa odskoczyłoby wyraźnie od reszty stawki. Jednym z negatywnych bohaterów spotkania był sędzia Laurent Duhamel.
Marsylia przyjechała na Stade Chaban Delmas, z mocnym postanowieniem zwycięstwa. Jednak ostatni raz wygrała w Bordeaux w październiku…1977 r. Ostatnie cztery wizyty „Fenicjan” z Marsylii kończyły się podziałem punktów. Nie inaczej było tym razem.
Sam mecz nie był wielkim widowiskiem. Bordeaux mające bezpieczna przewagę nad swoimi rywalami nie grało z taką determinacją, do jakiej przyzwyczaiło nas w ostatnich dwóch sezonach. Marsylia z kolei nie potrafiła poważnie zagrozić drużynie gospodarzy. Optyczna przewaga gospodarzy nie przynosiła konkretnych sytuacji podbramkowych. Sytuacja diametralnie uległa zmianie w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Prawa stroną popędził Laurent Bonnart i wrzucił piłkę na pole karne. Do niegroźnej wydawałoby się piłki wyskoczył bramkarz marsylczyków, Steve Mandanda, jednak został on staranowany przez Marouane Chamaka, efektem czego wrzucił piłkę do swojej bramki. Sędzia Duhamel jednak uznał bramkę, czym rozwścieczył marsylczyków. Arbiter, widząc, co się dzieje, szybko zakończył pierwszą połowę i w asyście żywo gestykulujących piłkarzy w błękitnych koszulkach uciekł do szatni.
Po zmianie stron do ataku ruszyli popularni „Les Phoceens”. Po około 15 minutach przewagi Olimpique doszło do dwóch wydarzeń, które mogły pomóc Marsylii. Najpierw w 58. minucie zszedł kontuzjowany Cederic Carasso – dla którego był to mecz szczególny, gdyż jest on wychowankiem Marsylii – a wszedł za niego doświadczony, ale najlepsze lata mający za sobą Ulrich Rame. W 61. minucie ponownie błąd popełnił arbiter tego spotkania Duhamel. W niegroźnej sytuacji Temulinas podał piłkę do Planusa. Jednak zrobił to tak niedokładnie, że futbolówkę przejął Senegalczyk Mamadou Niang, który pognał na bramkę Ulricha Rame. Planusowi nie pozostało nic innego, jak sfaulować Nianga, za co sędzia wyrzucił go z boiska. Niang miał obok siebie jeszcze dwóch obrońców oraz ponad 25 metrów do bramki Bordeaux – sędzia powinien Planusowi pokazać żółtą kartkę. Od tego czasu Marsylczycy przeważali już zdecydowanie. Jednak na ich drodze stawali albo obrońcy Bordeaux, albo Rame, albo…sędzia Duhamel, który nie podyktował karnego dla „Les Phoceens” po faulu na Fernandao w 78. minucie.
Jednak goście z Prowansji dopięli swego w 82. minucie. Rzut wolny z prawej strony wykonał Abriel, a w zamieszaniu podbramkowym do piłki dopadł Benoit Cheyrou i pięknym strzałem z woleja nie dał szans Rame. W ostatnich dziesięciu minutach Marsylia mogła strzelić co najmniej trzy bramki, ale Gonzalez, Niang i Valbuena (swego czasu wyrzucony z Bordeaux za to, że jest…za niski) nie potrafili znaleźć drogi do bramki strzeżonej przez weterana Ulricha Rame. Po meczu wściekły był trener gości Didier Deschamps. Były kapitan złotej drużyny reprezentacji Francji z lat 1998-2000 w cierpkich słowach wypowiedział się po meczu o pracy sędziego, zarówno w wywiadach dla francuskiego Canal +, jak i „France Football” oraz na konferencji prasowej.