Po raz kolejny nie lada emocji dostarczyła nam kolejna kolejka Ligue 1. Pomimo wielu zaciekłych spotkań i niespodzianek, w ten weekend wzrok całej Francji był skierowany na Stade Gerland, gdzie miało dojść do najciekawszego spotkania rundy jesiennej pomiędzy Lyonem i Olimpique Marsylią.
Długo wyczekiwany szlagier nie sprostał jednak oczekiwaniom kibiców. Mecz zakończył się bezbramkowych remisem, zaś samo widowisko nie należało do przyjemnych dla oka. Obie ekipy podeszły do spotkania z należytym szacunkiem dla rywala, stąd też byliśmy świadkami bardziej piłkarskich szachów niż meczu na szczycie francuskiej ekstraklasy. Gra toczyła się głownie w środku pola. Masa błędów i niedokładnych podań powodowała, że akcje były raczej szarpane i kończyły się daleko od pola karnego przeciwnika. Bezema próbował wszystkiego , aby odmienić wynik tego spotkania, jednak jego strzały nie były na tyle groźne, żeby zagrozić bramce strzeżonej przez Mandande. Znacznie lepiej na jego tle wypadł jego były kolega z drużyny – Ben Arfa, który tego wieczoru miał momentami przebłyski geniuszu. Na nic się to jednak nie zdało przy podwójnym kryciu, a także biernej postawie pozostałych graczy odpowiedzialnych za kreowanie akcji ofensywnych. W drugiej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie. Pomimo upływającego czasu, zarówno Lyon, jak i Marsylia nie zamierzały rzucać się do ataku. Dogodne sytuacje marnowali Govou, Fred, Kallstroem, a w drużynie gości Taiwo i Valbueny.W zdobyciu bramki nie pomogły ani zmiany, ani błędy bramkarzy obydwu drużyn, jakie zdarzyło im się popełnić w końcówce. Koniec meczu i Lyon wciąż utrzymuje się na pozycji lidera z trzema punktami przewagi.

Drużyna Nice, która jeszcze nie tak dawno deptała po piętach czołówce, wyraźnie dostała zadyszki, tracąc już trzeci raz z rzędu punkty. Tym razem ekipa Frederica Antonettiego nie podołała drużynie Lille, przegrywając na własnych obiekcie 0:1. Autorem jedynej bramki z 8. min był Bastos.
Rewelacyjnie spisująca się Toulouse podejmowała u siebie największego przegranego tego sezonu, drużynę Saint-Etienne. Pewna wygrana gospodarzy 3:1 jest najlepszym dowodem na to, że drużyna 10-krotnego mistrza Francji będzie miała w tym sezonie ogromne trudności z utrzymaniem się w pierwszej lidze.
Po dramatycznym spotkaniu Sochaux zremisowało z Caen. Pomimo iż przyjezdni prowadzili do 77. min 2:0, gospodarzom udało się podnieść w końcówce i doprowadzić do wyrównania. Z kolei niespodziankę swoim fanom sprawił inny outsider, Valenciennes, który pewnie pokonał 3:1 faworyzowaną w tym spotkaniu drużynę Monaco.
Kolejnym zaskoczeniem jest bezbramkowy remis na Route de Lorient. Nantes po raz kolejny udało się urwać punkty w meczu ze znacznie wyżej notowanym rywalem. Rennes przeważało, ale nie potrafiło wykorzystać dogodnych sytuacji do strzelenia bramki. Wpadka z beniaminkiem kosztowała ich utratę pozycji vice lidera.










