W najbliższy weekend zawodnicy klubów z Premier League wyjdą na boiska po raz 26. Tym razem odbędzie się dziewięć meczów, ale mimo to i tak czeka nas wiele emocji. Najwięcej powinno ich być w niedzielę, kiedy to odbędą się derby północnego Londynu, a zaraz po nich finał Pucharu Ligi.
Kolejka miała rozpocząć się w sobotę o 13:45 innymi derbami – Liverpoolu – ale z powodu uczestnictwa „The Reds” we wspominanym meczu o Carling Cup starcie na Anfield zostało przełożone, a nowa data tego pojedynku nie jest jeszcze znana. Na rozpoczęcie tej serii gier będziemy więc musieli poczekać do 16:00, ale za to wtedy spotkań odbędzie się aż pięć.
Na Stamford Bridge spotkają się dwa zespoły będące ostatnio w kryzysie – Chelsea podejmie Bolton. Co prawda „Kłusaki” awansowały ostatnio do ćwierćfinału FA Cup po wygranej z Millwall, ale wcześniejsze dwie ligowe porażki z rzędu (w tym jedna z również walczącym o utrzymanie Wigan) na pewno nikogo nie cieszą. Bolton zajmuje obecnie 19. miejsce w tabeli i potrzebuje punktów jak powietrza. W normalnych okolicznościach na jakąkolwiek zdobycz w Londynie nie byłoby co liczyć, ale ostatnio „Niebiescy” są w głębokim dołku. Może to jeszcze nie Rów Mariański, ale i tak jest fatalnie, o czym świadczy choćby zaledwie jedna wygrana w sześciu ostatnich meczach, a także prawie odpadnięcie z Ligi Mistrzów. Villas-Boas ma niemały problem, żeby utrzymać porządek w szatni i wymyślić w końcu skuteczną taktykę, a poza tym nie zagrają Terry i Bosingwa, nie wiadomo również co z Torresem. Gorzej ma jednak Owen Coyle, jego lista kontuzjowanych jest bowiem dłuższa: Gardner, Alonso, Lee, Holden, Davis, Davies. Z nimi więc nie będzie się mógł zmierzyć ich były kolega z zespołu, Gary Cahill, który jutro powinien partnerować Davidowi Luizowi na środku obrony Chelsea. Koniec końców to i tak gospodarze będą faworytem, ale nie można wykluczyć niespodzianki.
Spotkanie drużyny z czuba tabeli z zespołem walczącym o utrzymanie odbędzie się również na Sports Direct Arena, gdzie Newcastle podejmie Wolverhampton. Gospodarze będą zdecydowanym faworytem, mimo że w ostatniej kolejce polegli na White Hart Lane 5:0. Do składu powinni wrócić Cabaye i Tiote, tak samo jak Ryan Taylor. Poza grą pozostają nadal Steven Taylor, Best, Marveaux oraz Sammy Ameobi. W „Wolves” doszło za to ostatnio do zmiany trenera. Odszedł McCarthy i po daremnych, dwutygodniowych poszukiwaniach jego następcy zdecydowano się tę rolę powierzyć jego dotychczasowemu zastępcy – Terry’emu Connorowi. Warto zauważyć, że będzie to obecnie jedyny czarnoskóry trener w całej lidze, na których brak często narzekają ludzie związani z angielskim futbolem. Jak poradzi sobie nowicjusz w tym zawodzie (wcześniej nie był ani razu głównym menedżerem)? Będzie to musiał zrobić bez Frimponga, Bassonga i Kightly’ego, do gry po zawieszeniu wraca za to Kyle Henry.
Inny mecz, który odbędzie się o 16:00, to derby zachodniego Londynu – QPR podejmie Fulham. Forma gospodarzy, mimo licznych zimowych zakupów oraz zmiany trenera, nie wystrzeliła jeszcze w górę, tak jak się tego spodziewano. Dwie porażki z zespołami walczącymi o utrzymanie (Wolverhampton i Blackburn) nie mogą być powodem do zadowolenia. Tak samo jak forma domowa – pięć przegranych w siedmiu ostatnich meczach. Mark Hughes nie będzie mógł skorzystać z Helgusona, Campbella, a także Cisse. Od początku wybiegnie za to najpewniej Zamora, który zmierzy się ze swoimi byłymi kolegami z zespołu. Martin Jol ma nieco mniej problemów, bo kontuzjowani są tylko Sidwell i Grygera, reszta jest zdrowa. Goście wydają się minimalnym faworytem, ale dwa tygodnie przerwy na pewno dały Hughesowi szansę na przygotowanie swoich zawodników do tego meczu.










