Pierwsze ligi w Europie zdecydowały się zakończyć sezon. PSG, Olympique Marsylia czy Ajax Amsterdam wybiegną na boisko dopiero wraz z początkiem kolejnego. W międzyczasie na Białorusi życie piłkarskie toczy się niemalże tak jak przed epidemią. Liga nie zatrzymuje się ani na moment. Podczas gdy polscy piłkarze szykują się do wznowienia rozgrywek, w Anglii oraz Hiszpanii działacze powoli rezygnują z tego pomysłu.
Europa wschodnia, łącznie z Polską, nie odczuła kryzysu związanego z koronawirusem tak bardzo jak chociażby Włosi i Hiszpanie. W tych dwóch państwach liczba zarażonych już dawno przekroczyła sto tysięcy, a ofiar przybywa z dnia na dzień. Sytuacja wciąż nie wygląda najlepiej w Anglii czy właśnie we Francji, gdzie już zakończono rozgrywki.
Z drugiej zaś strony w Niemczech, Polsce oraz Portugalii bliżej jest do wznowienia sezonu niż do jego przedwczesnego zakończenia. Nasi wschodni sąsiedzi nie przejęli się nawet zbytnio epidemią, a liga funkcjonuje normalnie. UEFA – bardzo zresztą w tym czasie krytykowana – nie podjęła żadnych kroków, aby unormować piłkę w Europie.
W związku z tym nasuwa się mnóstwo pytań o futbol europejski – dziś właśnie o tym.
Grać czy nie grać? Oto jest pytanie…
O zakończeniu sezonu w Holandii pisaliśmy już jakiś czas temu. Holenderska federacja stała się pierwszą w Europie, która zdecydowała się na taki krok. Anulowanie sezonu, bez spadków, awansów oraz mistrza, wzbudziło spore kontrowersje. Inną drogę obrali Francuzi – z ligi spadły trzy zespoły, a mistrzem Francji zostało PSG, które i tak pewnie szło po tytuł mistrzowski. Obie federacje wybrały także przedstawicieli lig w europejskich pucharach na następny sezon. Wszystko według kolejności drużyn w końcowej tabeli.
Kluby, które musiały przełknąć gorycz spadku z Ligue 1, zapowiedziały, że tak sprawy nie zostawią, ponieważ zostały potraktowane niesprawiedliwie. I tutaj dochodzimy do czegoś, czego (w większości przypadków) nie będzie dało się uniknąć. Niesprawiedliwość, trudniejszy terminarz tuż przed przerwaniem sezonu, brak upragnionego awansu. Każda kolejna federacja, która zdecyduje się zakończyć sezon, będzie musiała zmierzyć się z niezadowolonymi klubami.
Czy da się takiej niesprawiedliwości uniknąć? Nie. Nieważne, jaką drogę obiorą poszczególne związki, zawsze ktoś będzie poszkodowany, ktoś będzie musiał pogodzić się ze spadkiem, brakiem mistrzostwa, awansu czy gry w europejskich pucharach. Piłka nożna to jednak dla większości europejskich klubów nie zabawa, ale biznes. Dlatego nie można się spodziewać, aby w którymkolwiek państwie wszystkie kluby solidarnie zgodziły się na pewne rozwiązanie. Nikt nie lubi godzić się na kompromisy, kiedy w grę wchodzi utrata pieniędzy, pewnych przywilejów.










